środa, 10 września 2014

Rozdział 21:

Około 14:00 dostałam wiadomość że za jakieś trzy godziny powinni dojechać,super bardzo mnie uszczęśliwiło.Wiedząc że ona jest obok niego to można dostać szału.Co godzinę wysyłam mu SMS'a z treścią czy tęskni i czy mnie kocha,i zawsze odpisywał że tak i tak czyli jestem spokojna.
Oczami Bartka:
Jechaliśmy na te Mazury już kolejną godzinę,wczoraj zadzwoniłem do rodziców i powiedziałem o naszych planach co do imienia i śmiali się że będzie kolejny Kubuś.
- Bartek a Lena nie jest zła że jedziemy na te Mazury?-zapytała mnie Ania.
- Nie no jasne wie że musimy załatwić tą sprawę.-uśmiechnąłem się.
- Ale nie chcę żebyście się później pokłócili.-złapała mnie za rękę.
- Nie pokłócimy się spokojnie.-przez całą drogę gadaliśmy,śmialiśmy się i wspominaliśmy sobie nasze wspólne przygody.Kiedy dotarliśmy na miejsce to do Ani zadzwonił kupiec że dziś nie da rady przyjechać ale jutro z samego rana będzie,trochę się wkurzyłem bo przemierzyłem tyle drogi po nic a z samego rana chciałem ruszać do Katowic.
- To chodźmy do środka zjemy coś.-zaproponowała więc weszliśmy do środka i zrobiliśmy kanapki.Później postanowiliśmy napić się wina.Ja wypiłem jeden kieliszek a ona resztę.Siedzieliśmy w salonie kiedy ona nagle wstała i zaczęła przede mną tańczyć.
- Co ty robisz?-zapytałem.
- Bartuś ja wiem że zawaliłam sprawę ale teraz możemy wszystko naprawić.-usiadła okrakiem na moich kolanach.
- Anka zostaw mnie ja kocham Lenę.-powiedziałem i zepchnąłem ją z moich kolan,ale ona się nie poddawała i zaczęła mnie całować.Odepchnąłem ją.
- Ja wiem że tego chcesz.-powiedziała i została w samej bieliźnie.
- Nie.-powiedziałem kiedy znów do mnie podeszła i chciała zdjąć ze mnie bluzę.
- Nie wiem co ty widzisz w Lenie przecież to zwykła szmata która wpadła z innym i ciebie naciąga i mogę się założyć że Majka też twoim dzieckiem nie jest.
- Nie masz prawa tak o niej mówić,rozumiesz.-podeszła do mnie i znów mnie pocałowała ale tym razem jej nie odepchnąłem dlaczego nie wiem.
- Widzę że możemy sprawę załatwić w sypialni.-szepnęła i pociągnęła mnie tam.W głowie zapaliła mi się czerwona lampka.
- Nie Anka,ja taki nie jestem.Kocham ją i nigdy nie zdradzę.
- Bartek już ją zdradziłeś całując się ze mną i wiedz że ona się o tym dowie kochanie,a teraz życzę miłej nocy.-powiedziała i wyszła z sypialni a ja zacząłem na siebie wyklinać po jaką cholerę ja tu przyjechałem.Z takimi myślami zasnąłem.
Oczami Leny:
Następnego dnia Bartek pojawił się w mieszkaniu o 15:00 zadowolona rzuciłam się mu na szyję i zaczęłam namiętnie całować.
- Tak się za mną stęskniłaś?-zapytał z uśmiechem.
- Ja się stęskniła i nasze dzieci też.-powiedziałam i znów go pocałowałam.
- Maja już po szkole?-zapytał.
- Nie jeszcze ma dziś basen to opowiadać podpisaliście wszystko?-zapytałam a jego mina nagle zrobiła się przerażona.
- Tak,ale nie ma o czym gadać.
- Bartek coś się stało?-zapytałam.
- Nie ale wiesz jak bardzo mocno cię kocham?
- No coś tam mi się o uszy obiło,chodź mi pomóc spakować resztę rzeczy w końcu za niecałe dwa tygodnie możemy się sprowadzać do Bełchatowa.Posłucha ja pójdę do Witka i muszę z nim pogadać a ty idź się położyć.-pocałowałam go i poszłam się ubrać.
 
Wyszłam z mieszkania i skręciłam w uliczkę do parku i nagle przede mną stanął Damian.
- No witamy długo się nie widzieliśmy.-uśmiechnął się.
- Co ty tu robisz?-szepnęłam.
- Posłuchaj mnie teraz nie spodobało mi się to że Bartek do mnie przyjechał,ale wybaczę ci w końcu nasza gra toczy się dalej.
- Jaka do cholery gra?-krzyknęłam.
- Zobaczysz za kilka dni,a teraz żegnam cię skarbie.-pocałował mnie w rękę i poszedł a ja stałam w miejscu i nie mogłam się ruszyć.
Poszłam wreszcie do baru i pogadałam z Witkiem o moim niestety wypowiedzeniu,bo wyprowadzam się.Dziewczyny nie były zadowolone z tego.
- Lena wiesz co Bartek pojawił się w twoim życiu 5 miesięcy temu i już się do niego wyprowadzasz.Przecież to nienormalne.-powiedziała Pola.
- Ale same powiedziałyście żebym dała mu szansę.-powiedziałam.
- Ale to nie oznaczało się od razu do niego wyprowadzać.
- Nie wiem o co wam chodzi?-powiedziałam wkurzona.
- Lena po prostu się martwimy o ciebie.-powiedziała Iza.
- Cieszę się że troszczycie się o mnie ale ja go kocham i dlatego postanowiłam się do niego wyprowadzić.
- Boże kobieto przemyśl to i zostań.-krzyknęła Pola.
- Pola mogę wiedzieć o co tobie chodzi?-teraz to ja krzyknęłam.
- Ty i Iza macie kogoś a o mnie już zapomniałyście.Zawsze wam pomagałam gdy coś się działo a teraz głupia Pola może znikać bo mamy już facetów i jesteśmy szczęśliwe.Wiecie ja na prawdę chciałam mieć przyjaciółki na zawsze a nie tylko dla pocieszenia myślałam że wy mnie za taką uważacie i jak widać pomyliłam się,uważacie że macie problemy a zapytałyście kiedyś o moje.Świetne jesteście przyjaciółki.
- Poluś to nie tak...-zaczęłam,ale ona mi przerwała.
- Przykro mi że tak się kończy nasza niby przyjaźń.Cześć.-powiedziała i wyszła trzaskając drzwiami baru.Zrobiło mi się strasznie głupio,ale miała rację.Przez cały czas pocieszała mnie i Izę kiedy miałyśmy zły okres w życiu nie pozwalała nam się dołować a my tak ją olałyśmy.
- Boże jak mi głupio.-szepnęła Iza.
- Mi też,boże a ja uważałam że mam problemy.-powiedziałam zła na siebie.Próbowałyśmy się do niej dodzwonić ale nie odbierała.Wróciłam o domu gdzie była już Majka i razem z Bartkiem oglądali bajkę.
- Cześć jestem już.-powiedziałam wchodząc do salonu.
- Co się stało?-zapytał Bartek.
- Nic,pójdę coś zjeść.-udałam się do kuchni ale wiedziałam że on przyjdzie,poczułam jak obejmuje mnie od tyłu.
- Co się stało kochanie?-pocałował mnie w ramie.
- Pola zerwała z nami przyjaźń.-szepnęłam i się rozpłakałam.
- Dlaczego?
- Ona zawsze nas pocieszała jak miałyśmy złe dni a my ani razu nie zapytałyśmy się do u niej.
- Nie płacz żabko,przejdzie wam,powiedziała to w złości.
- Bartek ale ona powiedziała prawdę zawsze byłam ja i Iza a ona na drugim planie.Muszę ją odzyskać.
- Odzyskasz.-szepnął.Całą noc nie mogłam spać ale najgorsze było to jak dostałam telefon od Izy.
- Ale jak to wyjechała?
- .....
- Gdzie?
- .....
- To gdzie on jest?.......
 
 
 
 
 
 
 
I jest kolejny.Od razu mówię że nie wiem co do was napisać.Dziś miałam zebranie i posypały się pierwsze skargi po prostu MASAKRA :(
Następny pojawi się w piątek,i obiecuję że będzie dłuższy.
Widać że Anka i Damian nie odpuszczają.
Pozdrawiam Aga


 

poniedziałek, 8 września 2014

Rozdział 20:


Rano obudził mnie przyjemny dotyk po moim policzku.Otworzyłam oczy i nad swoją twarzą zobaczyłam twarz Bartka.
- Wstawaj słońce,zrobiłem śniadanie.-uśmiechnęłam się.
- Musisz poczekać bo muszę obudzić Majkę do szkoły.-powiedziałam siadając.
- A jak ci powiem że Maja od dwóch godzin jest w szkole to zjesz śniadanie?
- Co zaspałam ale jak zaprowadziłeś ją?-zapytałam.
- Co to takie dziwne wstawaj i ubieraj się.-poszłam do łazienki i się ubrałam.
 
Weszłam do kuchni i zobaczyłam smacznego omleta którego uwielbiałam i odkąd pamiętam zawsze Bartek potrafił go zrobić.
- No wspomnienia wracają.-zaśmiałam się i usiadłam do stołu.
- Tak pamiętam po naszej pierwszej bardzo przyjemnej nocy zaserwowałem ci oto takie śniadanie do łóżka.-pocałował mnie w skroń.
- No tak tylko akurat jak sobie spokojnie znów leżeliśmy to do domu wpadli twoi rodzice bo wrócili od cioci.-zaśmiałam się.
- Słuchaj wiesz jak się wtedy zdenerwowałem twoje ubrania zostały wtedy w salonie,a ja głupi w samych bokserkach poleciałem je zabrać i co tak się spieszyłem że twoje figi tam zostały.-powiedział a ja się śmiałam bardzo komiczna sytuacja.
- Ale kochanie popatrz zostały tam ale i tak ich nie znaleźli,więc nie przyłapali nas.
- No ale dziwnie że była 8:35 i w mojej sypialni siedziałaś sobie ze mną,w ogóle się nie domyślili.-spojrzał na mnie.
- Kotku ale mnie dalej dziwi fakt że ty się mną zainteresowałeś.
- Dlaczego?-zapytał.
- W naszej klasie to ja miałam z dziewczyn najmniejszy biust,a podobno faceci to wzrokowcy i zawsze zwracają na to uwagę.-powiedziałam.
- Nie miałaś niezły biust a tak na prawdę dalej skarbie masz.-puścił mi oczko i pociągnął mnie do siebie na kolana.
- Co ty przestań przecież byłam typową deską i na dodatek miałam niezłe krągłości.-powiedziałam uśmiechnięta.
- Ale co zrobić jak ja pokochałem te krągłości?-pocałował mnie.
- Bartuś a nie sądzisz że mi się ostatnio przytyło?-zapytałam patrząc na swoje uda.
- Nie sądzę jak na ciąże jesteś za chuda więc dlatego siadaj a ja zrobię jeszcze jednego omleta.-wstał i podszedł do kuchenki.
- Kocham cię i cieszę się że ty jesteś tutaj ze mną.-szepnęłam.
- Ja ciebie też kocham i zawsze będę.-pocałował moje czoło i zrobił mi obiecanego omleta.
Około 15:00 wyszliśmy z domu i udaliśmy się pod szkołę Mai,usiedliśmy na ławce i czekaliśmy na nią.Wybiegła jako pierwsza ale oczywiście źle ubrana no ręce mi odpadają.
- Cześć.-powiedziała i przytuliła mnie i Bartka.
- Co ci mówiłam na temat ubioru?-zapytałam a ona się uśmiechnęła.Poprawiłam jej ubiór i postanowiliśmy iść coś zjeść na mieście.Do mieszkania wróciliśmy o 17:00 i niestety Bartek musiał wracać do siebie.
Później pomogłam Mai w lekcjach i o 22:30 już spałam.
Wiele myślałam na temat naszej przeprowadzki do Bartka widać ze bardzo tego chciał,ale też nie chcę mu przeszkadzać.Bo są momenty kiedy wraca z treningu i musi odpocząć a przy Majce tego nie można zrealizować,ale też z jednej strony są momenty kiedy potrzebuje kogoś bliskiego.Na kartce pisałam wiele rzeczy na nie i na tak i w końcu się zdecydowałam,przecież musimy dorosnąć będziemy mieć drugie dziecko ja go potrzebuję a to już początek 5 miesiąca.Dziś jak dowiemy się płci dziecka to mu powiem o swojej decyzji.
Wizytę miałam na 16:00,Bartek przyjechał do Katowic zaraz po treningu,a Maja została u Poli.Kiedy wyczytano moje imię i nazwisko złapałam przyjmującego za rękę i podążyliśmy do gabinetu.Lekarz kazał mi się położyć i rozprowadził zimny żel po moim brzuchu.
- Z ciążą wszystko w porządku,dziecko rozwija się prawidłowo.Tutaj mamy rączki,nóżki.Teraz posłuchamy sobie bicie serduszka.-po chwili w pomieszczeniu było słychać lekkie bicie serca.Mimowolnie się uśmiechnęłam i spojrzałam na Bartka który miał w oczach łzy ale to było urocze.-Chcą państwo znać płeć?-zapytał lekarz a my kiwnęliśmy głowami.
- Tak.-szepnęłam.
- Więc uwaga na świecie powitacie państwo synka.-powiedział,a ja się zaśmiałam.O tak miałam rację,a raczej Maja miała rację.-Proszę na siebie uważać i zażywać te witaminy co pani przepisałem bo teraz zmienia się pogoda i żeby dbała pani o odporność.Widzimy się za miesiąc.-pożegnaliśmy się i wyszliśmy na parking.
- Bartuś cieszysz się?-zapytałam bo od dłuższej chwili nic nie mówił.
- Tak,bardzo mocno tylko jak usłyszałem jego serce to zatkało mnie.-powiedział a ja go objęłam rękami wokół szyi.
- Bartek bo jest jeszcze jedna sprawa.-powiedziałam.
- Jaka?-zapytał.
- Czy twoja propozycja z przeprowadzką jest jeszcze aktualna?-spojrzałam w jego oczy a on wziął mnie na ręce i kręcił w kółko.-Co ty robisz wariacie?-krzyknęłam.
- Kocham cie skarbie,jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi.-gdy mnie postawił wpił mi się w usta i wiem że lepszego faceta nigdzie nie znajdę.
Wróciliśmy do domu po drodze zabierając Majkę.Przyjęła bardzo pozytywnie nowinę że za praktycznie miesiąc będzie mieszkać w Bełchatowie.Wieczorem postanowiłam zrobić gyrosa,a oni siedzieli w salonie i oglądali bajki.Kiedy kroiłam paprykę w kuchni zadzwonił telefon Bartkowi,oczywiście znów ciekawska ja zobaczyłam kto to.Mogłam się domyślić ANKA.
- Kto dzwoni?-zapytał wchodząc do kuchni.
- Twoja przyjaciółka.-uśmiechnęłam się sztucznie i podałam mu telefon.On się zaśmiał i odebrał.Gadali nawet nie wiem o czym,ale za chwilę się dowiem.Kiedy zakończył rozmowę uśmiechnął się do mnie.
- Muszę jechać na Mazury.-powiedział.
- Kiedy?-zapytałam odwracając się do niego.
- Z Anką musimy jechać do tego gościa żeby nam zapłacił za domek.-wytłumaczył.
- Kiedy?-zapytałam trochę wkurzona.
- Jutro i wróciłbym po jutrze.-powiedział a ja się odwróciłam i dalej kroiłam warzywa.Nagle poczułam jego ręce na moich biodrach.
- Bartek zostaw chcę dokończyć sałatkę.-powiedziałam.
- Skarbie,nie bądź zła i zazdrosna.-pocałował mnie w ramie.
- Nie jestem i zostaw mnie w spokoju.-wyrwałam się z uścisku i podeszłam do lodówki.
- Lena przecież wiesz że chcę mieć to z głowy.
- Powiedziałeś że już wszystko załatwione i nagle znów akcja zaczyna trwać?-zapytałam.
- Chcesz żebym zakończył tą sprawę to muszę jechać,gościu chce podpisać umowę a ja jestem też właścicielem i dlatego też muszę jechać.-podszedł do mnie i przytulił.
- Zrozum że i tak nie ufam Ance i masz mi zdawać relacje z drogi,rozumiesz?-spojrzałam na niego.
- Rozumiem skarbie.-pocałował mnie bardzo namiętnie.
- Tato miałeś przyjść za chwilę a ominąłeś całą bajkę.-do kuchni wpadła Maja.
- Maju miałem bardzo ważną sprawę.-powiedział.
- Mamo a w ogóle jak będzie nazywał się mój braciszek?-zapytała i przytuliła się do mojego brzuszka.
- Jeszcze nie wiem ale wiecie co chodźmy coś wymyślić,Maja przynieś trzy kartki i długopisy.-mała poleciała i po chwili wróciła z rzeczami.-Dobra każdy pisze kilka imion jeżeli na naszych listach pojawi się to samo imię tak będzie miał.-powiedziałam.I zaczęliśmy w skupieniu pisać.Po jakiś 15 minutach mogliśmy czytać.Było ich na prawdę dużo i wreszcie natrafiliśmy na jedno wspólne imię.
- Więc maluszku będziesz miał na imię Jakub.-powiedziałam.
- Kuba ale fajnie.-klasnęła w dłonie Maja.Więc wszyscy oczekujemy na Jakuba Kurka.
Rano Bartek pojechał na te Mazury,nie powiem denerwowałam się w końcu pojechał tam ze swoją byłą,która stała się bardziej natrętna chodź ona zawsze taka była.
Od samego rana miałam dziwne przeczucia czekałam na znak od niego.........





I jest myślałam że się nie wyrobię :)
Wyjazd na Mazury z Anką,myślicie że ona coś wykombinowała???
Będzie gorąco!!!!
Następny pojawi się w środę i obiecuję będzie dłuższy.
Dzięki za komentarze.
Pozdrawiam Aga

 


 

sobota, 6 września 2014

Rozdział 19:

Otworzyłam oczy i ujrzałam że jestem u siebie w sypialni.Powoli usiadłam na łóżku,byłam cała zalana potem.Nie mogłam się pozbierać.Chwyciłam telefon i zobaczyłam że dzwoniła do mnie mama szybko oddzwoniłam.
- Halo?-zapytała zaspanym głosem.
- Mamusiu nic ci nie jest?-zapytałam.
- Lenka dziecko spać nie możesz o 2 w nocy?-zapytała.
- Przecież mieliście z tatą wypadek.-powiedziałam.
- Lena to chyba był koszmar bo tata śpi koło mnie i nie mieliśmy wypadku.-powiedziała,a ja zaczęłam płakać nie straciłam ich,nic się nie stało to był tylko zły sen.To znaczy że Bartek wcale mi nie śpiewał i nie pogodziliśmy się.
- Mamo przepraszam ucałuj tatę,dobranoc.-powiedziałam.
- Dobranoc i ucałuję.-rozłączyłam się.Na moją twarz wkradł się wielki uśmiech,głupie sny potrafią zrobić tak że człowiek może zgłupieć.
- Boże to tylko zły sen.-szepnęłam.Wstałam i poszłam do pokoju Mai.Spała sobie smacznie,położyłam się koło niej i zasnęłam.
Obudził mnie dzwonek do drzwi.Zaspana poszłam otworzyć,za drzwiami stał Bartek z wielkim bukietem kwiatów.
- Lenka proszę daj mi wytłumaczyć wszystko,ja na prawdę spotkałem się z nią tylko dla tego głupiego domku na Mazurach.Nie chciałem cie bardziej martwić że się z nią spotykam dlatego ci nie powiedziałem.Błagam minął tydzień a ja nie potrafię się skupić na grze,wiem że cię zraniłem ale wróć do mnie.-podeszłam do niego i mocno pocałowałam.
- Chodź do środka.-pociągnęłam go do salonu i zaczęłam opowiadać mu o moim idiotycznym śnie.Kiedy powiedziałam mu o tym niby wypadku to mocno mnie przytulił.
- To był tylko koszmar.-pocałował mnie w czoło.
- Bartek ale to było tak realistyczne,chyba za to że ci nie uwierzyłam Bóg chciał mnie pokarać.-powiedziałam.
- Nie mów tak też pewnie bym się tak zachował.Nie budzisz Mai do szkoły?-zapytał spoglądając na zegarek.
- Nie dziś sobie zostanie w domu.-powiedziałam,a on obrócił mnie na plecy i podniósł koszulkę odsłaniając mój już spory brzuszek.No w końcu 4 miesiąc.
- Skarbie jesteś tam,ciekawe czy na wizycie poznamy płeć.-zapytał.
- Nie wiem jeżeli zechce się nam ukazać to czemu nie,ale ja ci mówię że to będzie chłopiec.
- Nie to będzie dziewczynka bo jak pierwsza była dziewczynka to teraz też będzie.
- Oj wy faceci na niczym się nie znacie,ale dobrze że znasz się na siatkówce.-pocałowałam go w policzek.
- Bardzo cię kocham.-przerwał nam jego telefon spojrzał na wyświetlacz i pisało ANIA.
Odebrał i wyszedł na balkon.
- Jeszcze ta wiedźma zadzwoniła.-powiedziałam i poszłam do kuchni i poczułam lekkie kopnięcie.Zadowolona położyłam rękę na brzuchu.- Oj moja ty kruszynko,dajesz wreszcie o sobie znać.To na co masz ochotę,na ogórki i na pączki i na jogurt też o tym myślałam.-powiedziałam wyciągając wszystkie rzeczy.
- Lenka co ty jesz?-zapytał Bartek wchodząc do kuchni po jakiś 20 minutach.
- Jem bardzo zdrowe śniadanie.-powiedziałam maczając ogórka w nutelli.- Czego chciała ta blond wiedźma?
- Powiedziała zazdrośnico że domek sprzedany.No i powiedziałem żeby sobie wzięła całą kasę.-usiadł koło mnie a ja się zakrztusiłam.
- Czy ty zdurniałeś,przecież ona wcale żadnych pieniędzy w to nie zainwestowała,cały domek był za twoje pieniądze.
- Ale mi one nie potrzebne.
- No kurwa trzymajcie mnie,faceci są na prawdę tępi jak ołówki.Ile za ten domek dostała?-spojrzałam na niego.
- No 20 tysięcy.-szepnął a ja uderzyłam dłonią o stół.
- I dałeś jej to wszystko,powinieneś to zabrać,to wszystko jest twoje.
- Lena ale jej są potrzebne a ja zarobię tyle w klubie.-powiedział.
- Dałeś jej w jakimś sensie rekompensatę za zerwanie z nią,wiesz co jakbyś pomyślał to inaczej byś to rozegrał.-powiedziałam.
- A co cie te pieniądze obchodzą?-krzyknął.
- To że ona nie zarabia i ty jej jeszcze dajesz swoje pieniądze które ciężko zarabiasz.Taki trudne do myślenia.-powiedziałam i wzięłam paczkę żelków i zaczęłam jeść.
- Uznałem że nie są mi potrzebne i zakończmy ten temat.-powiedział i do kuchni weszła Maja.
- Tata a co ty tu robisz?-zapytała siadając mu na kolanach.
- A przyjechałem cię odwiedzić bo bardzo się stęskniłem.
- Ja za tobą też,mamusiu zrobisz mi płatki z mlekiem?
- Zrobię skarbie.-podałam jej miskę z posiłkiem i wyszłam się ubrać.
 
Później poszłam do salonu i czytałam książkę,a Majka z Bartkiem się bawili.No kurcze wkurzył mnie,jak takiej idiotce można zostawić tyle kasy.Dobra i tak zrozumiałam jego aluzję że mam się nie wtrącać bo to jego i jej sprawa no ale w końcu mógłby mnie zapytać o to co ja myślę.Kiedy sobie tak czytałam,ktoś mi zabrał ją z ręki.
- Oddaj mi to do cholery.-powiedziałam wkurzona nie lubię jak ktoś mi przeszkadza w czytaniu.
- Kotku nie gniewaj się proszę.-szepnął.
- Jak mam się nie gniewać,skoro popełniłeś największy błąd,co jak będzie potrzebowała kasy to przyleci do ciebie.
- Ale co w tym złego,kolegujemy się.
- Ale ty nie masz na czole napisane bankomat.
- Lena nie wyolbrzymiaj sprawy,w końcu zraniłem ją i dlatego teraz się kolegujemy i raczymy do siebie pomocą to chyba normalne.
- Dla ciebie to normalne,ale dla niej nie,ona cię tylko wykorzystuje dałeś się nabrać.-powiedziałam.
- Wiesz mam prawo pomagać komu chcę i nawet jej,więc daj sobie spokój.-powiedział i poszedł do Majki.
No i mnie wkurzył matoł,bałwan,małpa,idiota.Nic tylko kopnąć go i niech w końcu pomyśli.Ja nie rozumiem dlaczego po rozstaniu dwójki ludzi zawsze to faceci darzą pomocą swoje byłe które nawet zraniły ich bardzo mocno.Może dlatego że dalej je kochają,a jak Bartek dalej ją kocha?
Nie przecież powiedział że kocha mnie,nie ją cholera właśnie w tym momencie włączyła mi się panika w głowie bo co jak ona chce mu uświadomić że wiele stracił zostawiając ją i teraz chce go odzyskać.Przecież ja mu nic nie mogę zaoferować,bo ja jestem teraz brzydka,przytyłam i jestem brunetką a ona szczupła,długie nogi i do tego blondynka.Boli mnie jak sobie o tym pomyślę ale muszę być przygotowana na najgorsze,muszę być przygotowana że pewnego dnia on może przyjdzie i powie że wraca do niej.Nie Lena nie myśl o takich rzeczach przecież będziecie mieli drugie dziecko,ale dziecko można wychować nawet bez naszego związku.
Wstałam z kanapy i poszłam do pokoju córki.Drzwi były lekko uchylone nie weszłam do środka słuchałam ich rozmowy.
- Tato a ty kochasz mamę?
- Jasne że tak całe życie ją kochałem.-zaśmiał się.
- A dlaczego nie mieszkałeś z nami i nie odwiedzałeś mnie?
- Maju posłuchaj to trudno wyjaśnić tak żebyś ty zrozumiała,ale kiedyś popełniłem taki błąd że mama była na mnie zła,i nie odzywaliśmy się do siebie.Nie wiedziałem że jesteś na świecie,ale jak tylko się dowiedziałem to bardzo cię pokochałem.
- A dlaczego mama nie powiedziała ci o mnie?-zapytała znów.
- Mama miała prawo ale nie przejmuj się tym co było tylko ciesz się z tego co jest.-zapukałam i weszłam do środka.
- Jesteście głodni?-zapytałam,a oni kiwnęli głowami uśmiechnęłam się lekko i poszłam do kuchni.Jak Majka troszkę podrośnie to muszę jej powiedzieć całą prawdę o tym dlaczego nie widziała ojca przez 7 lat,w jakimś stopniu Bartek jej wyjaśnił ale muszę jej powiedzieć że nie tylko po jego stroni leżała wina.Obiad był już na stole po 30 minutach tak jestem wielka ale co tam spaghetti szybko się robi.
Zjedliśmy w ogóle się nie odzywając tylko cały czas słuchaliśmy Mai ta to lubi gadać.Kiedy mała poleciała do pokoju,ja wykorzystałam moment kiedy Bartek chciał wstać i szybko usiadłam mu na kolanach mocno się do niego tuląc.
- Przepraszam skarbie,ale wiesz podczas ciąży buzują hormony.-powiedziałam a on się zaśmiał.
- Skarbię ja wiem że cię zraniłem ale uwierz mi drugi raz tego nie zrobię.-szybko odnalazłam jego usta i tak się w tym zatraciliśmy że przerwała nam Maja która przyszła się napić.
- Daruj sobie komentarz Majka.-powiedziałam kiedy otworzyła już buźkę.
- Oj mamusiu chciałam zapytać czy mogę trochę pepsi?-zapytała i zrobiła śliczne oczka.
- A jak będzie cię brzuszek bolał?-zapytałam z uśmiechem.
- Mamusiu no troszkę.
- Żartowałam proszę.-powiedziałam podając jej nalane picie.Zadowolona poszła do salonu oglądać bajkę a my znów się zatraciliśmy w pocałunku ale tym razem przerwało nam nasze drugie dziecko znów mnie kopnęło.
- Bartuś popatrz.-powiedziałam biorąc jego rękę i kładąc na brzuch.
- To ono tak kopie?-zapytał z wielkimi oczami a ja kiwnęłam głową.
- Pewnie ćwiczy zagrywkę bo pójdzie w stronę siatkówki.-powiedziałam.
- A jakżeby inaczej.-zaśmiał się i wreszcie troszkę zaczęło nam się układać ale czy to koniec naszych problemów?......
 
 
 
Jak obiecałam troszkę dłuższy, muszę was jeszcze raz przeprosić za moje krótkie rozdziały,al one skutkują niestety szkołą,a co do rozdziału nie mogłam uśmiercić jej rodziców ponieważ będą oni potrzebni w następnych rozdziałach taki mały mój wymysł snu :)
Mam nadzieję że mnie dalej lubicie,następny rozdział pojawi sie w poniedziałek w godzinach popołudniowych jak wrócę ze szkoły :)
Do boju chłopaki w pięknym stylu pokonaliśmy trzy drużyny ze stanem 3:0.Oni powodują że na mojej twarzy jest wielki uśmiech,ale również wasze komentarze,dziękuję za nie.
Pozdrawiam Aga


 

czwartek, 4 września 2014

Rozdział 18:


Rano zadzwonił budzik,nie mogłam go znaleźć.Może dlatego że moje oczy w ogóle jak bardzo bym chciała to ich nie otworze,a wszystko dlatego że są strasznie spuchnięte od płaczu.Wiem mogę sobie powtarzać nie płacz ale to nie działa.W moim ciele rozwija się nasze dziecko,a ja nic nie dałam sobie wytłumaczyć.Teraz to ja go zraniłam.W końcu otworzyłam oczy i udałam się do pokoju obok.Jak zwykle z trudem obudziłam Majkę i poszłam się ubrać.
 
O 7:45 wyszłyśmy z mieszkania.Podążałyśmy ścieżkami parku,mała skakała,śpiewała sobie pod nosem a ja chyba nie muszę mówić jak wyglądałam.
Poczekałam kiedy wejdzie do budynku i udałam się do baru,weszłam tam z wielkim wejściem smoka.
- Lena a co ty tu robisz?-zapytała Ula.
- Przyszłam do pracy.-powiedziałam.
- Lenka przecież masz urlop.
- Pracowałam będąc w ciąży z Majką teraz też mogę.-powiedziałam i weszłam za ladę.
- Lena?-zapytała teraz Pola z Izą.
- Jezu człowieka nie widziałyście?-zapytałam wkurzona.
- Do domu.-powiedziała Iza.
- Słucham?-odwróciłam się do niej.
- Powiedziałam coś masz iść do domu,jesteś w czwartym miesiącu ciąży,nie możesz pracować.
- Muszę jakoś zarabiać pieniądze.
- Lena nie dałaś Bartkowi nic wyjaśnić,przepraszam cię ale teraz ja mu wierzę.Nie było to fer że go śledziłyśmy,wiec ruszy tyłek i idź do domu,wyjaśnijcie sobie wszystko do cholery.-powiedziała Pola.
- Świetne z was przyjaciółki.-szepnęłam i wyszłam z baru.Całą drogę do mieszkania przepłakałam ale nie z tego że tak mi powiedziały tylko dlatego że mają wszyscy rację.Od naszego zerwania minął tydzień,próbował się do mnie dodzwonić,przyjeżdżał ale mu nie otwierałam,nie potrafię spojrzeć mu w oczy,dlatego że wszyscy wiemy że ja go skrzywdziłam.Cieszę się że Damian już mnie nie nachodzi,ale teraz czytam dużo na temat jak to Bartek spotyka się z byłą narzeczoną.Niby załatwiają jakieś sprawy ale nie moja wina że nie potrafię zaufać Ance.Gdyby miała wybrać zaufanie do niej a śmierć to wolałabym umrzeć niż w ogóle jej zaufać.Wie teraz że Bartek ze mną nie jest na pewno to wykorzysta,ale gdy oni jednak do siebie wrócą to ja tego nie przeżyję.
Około 15:00 usłyszałam dzwonek do drzwi,poszłam otworzyć a za nimi stała Majka z Bartkiem.
- Cześć mamusiu,widzisz jaką niespodziankę tata nam zrobił?-spojrzała na mnie i mocno przytuliła.
- Cześć a ty nie miałaś lekcji do 16:00?-zapytałam.
- Nie dlatego przyszłam sama do domu a pod blokiem spotkałam tatę,mamo głodna jestem.-pociągnęła mnie za rękę.
- Już.-powiedziałam i poszłam do kuchni,przygotowałam Mai obiad i usiadłam w salonie.
- Lena możemy pogadać?-zapytał Bartek siadając obok mnie.
- O czym znowu?-spojrzałam na niego.
- Lenka przecież wiesz że cię kocham,nie powiedziałem ci że się z nią spotkałem tylko dlatego że nie możesz się denerwować a znając życie ty byś się denerwowała.Kotku proszę uwierz mi.-złapał mnie za rękę a ja ją wyrwałam.
- Jak to wszystko to daj mi spokój.-boże jak ja mogłam tak powiedzieć.
- Dobra udowodnię ci że bardzo cię kocham.-powiedział i wyszedł z mieszkania.
O 22:00 Majka już spała siedziałam sobie w salonie i czytałam książkę kiedy usłyszałam głos Bartka na zewnątrz,szybko wstałam i otworzyłam okno.
- Ja wiem że cię zraniłem ale bardzo cię kocham.Lenka kocham cię.-darł się przez megafon.-zrobiło mi się ciepło na sercu,w pewnym momencie wyciągnął telefon i zadzwonił do mnie.Odebrałam.
- Halo?-zapytałam.
- I just called to say I love you
I just called to say how much I care about you
I just called to say I love you
And I mean it from the bottom of my heart.-zaczął mi śpiewać i totalnie się rozpłakałam.Ubrałam bluzę i zeszłam do niego.Staliśmy na przeciwko siebie.
- Też cię kocham.-szepnęłam.Wreszcie poczułam jego wargi na swoich,nie wiem ile to trwało ale przerwała nam pogoda,z góry zaczął padać deszcz.
- Przenocujesz mnie.-zapytał opierając swoje czoło na moim.
- Znajdzie się jakiś miejsce.-uśmiechnęłam się.Weszliśmy do mieszkania i udaliśmy się do sypialni,rozkoszując się sobą.
Rano obudził mnie pocałunek bardzo delikatny.Uśmiechnęłam się lekko.
- Witam cie kochanie.-powiedziałam.
- Witam cię skarbie.-tą chwilę przerwała nam Maja.
- Tata.-krzyknęła i wskoczyła na niego.
- Czemu nie śpisz przecież masz sobotę?-zapytałam.
- Nie wiem jakoś tak,chodźmy zrobić śniadanie.-poszliśmy razem do kuchni i w trakcie smażenia jajecznicy zadzwonił mój telefon.Poszłam i zobaczyłam nieznany numer.
- Halo?-zapytałam.
- ......
- O boże,kiedy?-krzyknęłam.
- ......
- Ale dokładnie gdzie który szpital?
- .......
- Dobrze już jadę.-powiedziałam i wystrzeliłam jak z torpedy.
- Lena co się stało?-zapytał Bartek.
- Bartek rodzice mieli wypadek,są w szpitalu w stanie krytycznym.-powiedziałam i rozpłakałam się.On nic nie mówił tylko mnie przytulił i kazał się ubierać.Szybko zawieźliśmy Majkę do Poli i udaliśmy się do szpitala z tego co wiem jechali do Katowic.Wreszcie stanęliśmy na szpitalnym parkingu.W recepcji dowiedziałam się gdzie się znajdują.Pobiegliśmy tam.
Siedzieliśmy i czekaliśmy na jakiegoś lekarza.Wreszcie pojawił się jeden.
- Przepraszam co z moimi rodzicami?-zapytałam.
- Pani Lena Witkiewicz?-zapytał a ja kiwnęłam głową.
- Bardzo mi przykro ale pani tata zmarł 20 minut temu,a pani mamę jeszcze operują.-powiedział.Nie mogłam się ruszyć,sparaliżowało mnie.
- Nie to nie możliwe.-szepnęłam.-Bartek to nie możliwe,powiedz mi że to nie prawda.-krzyknęłam.
- Cii Lenka.-przytulił mnie.
- Nie to nie może być prawda.-zaczęłam płakać.Dalej nie pamiętam bo upadłam na ziemię........




Przepraszam że taki krótki ale nie udało mi się odzyskać i pisałam go w szkole na informatyce,troszkę mi nie wyszedł,jest beznadziejny przepraszam :(
Mam nadzieję że nie jesteście źli że nie wstawiłam go wczoraj.
Co do rozdziału to teraz zaczyna się dziać moja myśl na opowiadanie,ale resztę dowiecie się w sobotę.I obiecuję się będzie dłuższy.
Dziękuję za cierpliwość.
Pozdrawiam Aga


 

środa, 3 września 2014

Wielkie Przeprosiny :)

Chciałam was bardzo przeprosić ponieważ dziś rozdział nie pojawi się,bo miałam mały problem z laptopem i skasowało mi się z niego wszystko teraz próbuję odzyskać ale jutro pojawi się rozdział zrobię wszystko co w mojej mocy by on się pokazał :)
Zaczął się rok szkolny a mój laptop znów zaczął nawalać.
Widzimy się jutro.
Pozdrawiam Aga

poniedziałek, 1 września 2014

Rozdział 17:

Czekałam na niego,strasznie się denerwowałam.Damian tym razem przegiął w paczce dostałam znów erotyczną bieliznę a na kartce jego adres zamieszkania.Około 2:00 w nocy usłyszałam szczęk zamka.Szybko wstałam z kanapy i podążyłam na przedpokój.Kiedy go zobaczyłam przeraziłam się.
- Bartek-szepnęłam.
- Przepraszam musiałem.-powiedział a ja się w niego wtuliłam.
- Chodź do kuchni musimy cię opatrzyć.-miał rozciętą wargę i łuk brwiowy ale to tylko na szczęście tyle.
- Jesteś zła prawda?-spojrzał na mnie.
- Co mu zrobiłeś?-zapytałam no nie chcę żeby miał później Bartek kłopoty.
- Rano będzie miał limo pod okiem,ale nic mu nie jest Lenka ja nie wytrzymałem i musiałem tam pojechać.-przytulił mnie.
- Dobrze że nic ci się nie stało,dziękuję.-pocałowałam go w policzek.
- Mam nadzieję że dotarło do niego że ma nic u ciebie szukać.
- Chodźmy spać.-wzięłam go za rękę i poszliśmy do sypialni.
Rano obudził nas budzik,aha czas obudzić Maję.Wstałam delikatnie z łóżka żeby nie obudzić Bartka i poszłam do Majki.
- Maja wstajemy.-podeszłam i usiałam na jej łóżko.
- Mamusiu źle się czuję.-powiedziała.
- A czy to ma coś wspólnego z dzisiejszym dniem kiedy to do szkoły przyjeżdża pani żeby zrobić szczepienie?-zapytałam.
- No mamo ja nie chcę żadnego szczepienia.-powiedziała.
- Skarbie ale nawet gdy nie pójdziesz dziś to i tak tego nie ominiesz,a uwierz mi lepiej mieć to z głowy.-powiedziałam.
- No dobra pójdę.-zaczęła się ubierać,więc sama poszłam się ubrać.
 
Nie budząc Bartka zaprowadziłam ją do szkoły i po drodze wstąpiłam do sklepu bo zakupy,kiedy weszłam do mieszkania Bartek siedział już w kuchni.
- Czemu mnie nie obudziłaś?-zapytał,zabierając mi torby.
- Oj skarbie masz teraz wolne i powinieneś odpocząć,a poza tym to miałeś w nocy niezłą przygodę.Bardzo boli?-zapytałam dotykając ręką wczorajszą ranę.
- Może troszkę ale jak pocałujesz to może przestanie.-usiadł na krześle i kazał mi pocałować bolące miejsce więc to zrobiłam.
- Gdzie jeszcze boli?-zapytałam siadając mu na kolanach.
- O tu skarbie.-pokazał swoje usta,więc zatraciliśmy się w gorącym pocałunku.- O przestało-powiedział kiedy się od siebie oderwaliśmy.
- Dobra ja zrobię śniadanie a ty idź się ubrać a nie paradujesz w samych bokserkach.-powiedziałam i wzięłam się za krojenie pomidorów.
- A co nie lubisz mnie w takiej wersji?-zapytał.
- Lubię cię w każdej ale idź bo nie zjesz śniadania.-zaśmiałam się.Bartek poszedł się ubrać,nagle na jego telefon przyszła wiadomość.Spojrzałam na wyświetlacz Anka napisała a że jestem ciekawa to odczytałam.
MAM NADZIEJĘ ŻE KOLACJA DZIŚ AKTUALNA
ANIA :)
Jak do cholery kolacja szybko usunęłam tą wiadomość i odłożyłam na miejsce bo usłyszałam jak wychodził z łazienki.
- Dostałem SMS'a?-zapytał obejmując mnie od tyłu.
- Nie chyba ci się przesłyszało.Kochanie co robisz dziś wieczorem?-zapytałam.
- No muszę wrócić do Bełchatowa,przecież wiesz.-uśmiechnął się.
- A po co skoro trener dał wam trzy dni wolne.-odwróciłam się do niego przodem.
- No ten umówiłem się z chłopakami.-widziałam że kłamie,ale nie drążyłam dalej tematu,tylko dlaczego nie chce mi powiedzieć że spotyka się z Anką.
- Bartek a może przełożysz spotkanie z chłopakami i zostaniesz z nami?-uśmiechnęłam się.
- Chciałbym ale jak obiecałem to obiecałem,chyba nie będziesz zła?-zapytał.
- Jasne że nie.-pocałowałam go i razem zrobiliśmy śniadanie.Około 15:00 wyszliśmy po Majkę do szkoły,mała jak nas tylko zobaczyła to podbiegła i się mocno przytuliła.
- Mamo wiesz że to takie strasznie nie było.-powiedziała a ja dałam jej buziaka w czółko.
- Mówiłam dobra chodźmy coś zjeść a że nie ugotowałam obiadu to idziemy na pizzę.-powiedziałam.Po naszym zdrowym obiedzie poszliśmy do mieszkania,Bartek się z nami pożegnał i pojechał a ja postanowiłam działać.Chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Poli.
- Halo?
- Hej kochana masz czas żeby ze mną pojechać do Bełchatowa?-zapytałam.
- Jasne a po co?-zapytała.
- Mam bardzo ważną sprawę,a i zadzwoń jeszcze po Izę.-powiedziałam i się rozłączyłam.Mają zgodziła zaopiekować się sąsiadka więc o 18:00 ruszyłyśmy do Bełchatowa.Dziewczyny pytały o co chodzi,a ja w skrócie im wytłumaczyłam.
- Lena ale chyba to nie powód żeby go śledzić.-powiedziała Pola.
- Słuchaj gdyby mi powiedział prawdę a on mnie skłamał w żywe oczy,to chyba nie jest normalne.
- No a wiesz gdzie ta kolacja?-zapytała Iza.
- Nie ale mam plan.-podjechałyśmy pod blok Bartka i akurat wychodził z bloku więc za nim pojechałyśmy,może nie zachowuję się w fer ale on też mnie kłamie.Nie zdziwiłam się że umówili się w najdroższej restauracji w końcu to Anka naciąga wszystkich.Wysiadł i wszedł do środka.
- I co teraz?-zapytała Iza.
- Poczekamy tu na niego ja muszę wiedzieć że nic ich nie łączy.
Byłam bliska płaczu,czekaliśmy na nich trzy godziny i w końcu wyszli.Rozmawiali,śmiali się na sam koniec ona pocałowała go w policzek i odjechała swoim samochodem a on swoim.
- I jechałyśmy tylko dlatego że oni się spotkali?-zapytała Pola.
- Boże nie o to mi chodziło dlaczego nie powiedział mi o tym spotkaniu,przecież niby sobie ufamy?-zapytałam.
- Lena to że spotkał się z nią nie oznacza że cię zdradza.
- Dobra mam dość jedźmy do Katowic.-szepnęłam.Kiedy przejeżdżałyśmy koło osiedla Bartka zobaczyłam jej samochód pod jego blokiem.
- Wiedziałam-krzyknęłam a Pola gwałtownie stanęła.
- Wystraszyłaś mnie.-powiedziała,a ja pokazałam im parking.
- Jest u niego wiedziała że to nie zwykłe spotkanie.
- To zadzwoń do niego.-powiedziała Iza.
- I co mu powiem?-zapytałam.
- No dobra głupi pomysł to może chodźmy do niego.-powiedziała Pola parkując samochód.Weszłyśmy na jego piętro.Kiedy chciałam zadzwonić dzwonkiem to Iza mnie powstrzymała.
- Chcesz dzwonić,trzeba wparować z nienacka.-złapałam za klamkę i drzwi były otwarte.Znalazłam w sobie odwagę i wleciałam do środka i wylądowałam w salonie stałam z nim twarzą w twarz.
Oczami Bartka:
Dziś miałem straszne urwanie głowy,kiedy przyjechałem z Katowic to musiałem szybko przygotować się na spotkanie z Anką.Wreszcie odświeżony pojechałem pod wskazany adres restauracji.Wszedłem do środka i zobaczyłem ją jak juz na mnie czeka.
- Cześć przepraszam że tak się spóźniłem.-powiedziałem siadając.
- Nic si nie stało.-uśmiechnęła się.
- Więc o czym chciałaś pogadać?-zapytałem.
- Znalazł się kupiec na dom w mazurach,zaproponował nam tą kwotę.-zaczęła pokazywać mi wszystkie papiery,umowy związane z domkiem który kupiliśmy jeszcze wspólnie ale jak już razem nie jesteśmy to postanowiliśmy go sprzedać.
- I co dzielimy się po połowie?-zapytałem po obejrzeniu wszystkiego.
- Tak,ale jeszcze się to uzgodni,jutro jadę tam i się z nim spotykam więc kasę przeleję na twoje konto i to wszystko.-powiedziała jak się okazało zajęło nam to trzy godziny.Wyszliśmy z restauracji.
- Dzięki że się ze mną spotkałeś bo gościu męczy mnie tym kupnem.-zaśmiała się.
- Nie jakby coś jeszcze to dzwoń.Dobra to lecę.
- No ja też bo rano jadę na te mazury.To pa.-pocałowała mnie w policzek i poszliśmy do swoich aut.Kidy zajechałem pod blok spotkałem swojego sąsiada.
- O dobry wieczór.-powiedziałem.
- Dobry wieczór.-uśmiechnął się.
- O widzę że nowe auto pan kupił.-powiedziałem i stwierdziłem że taki sam ma Anka.
- A no kiedyś trzeba było.Zobaczymy jak się spisze.
- Dobrano i mam nadzieję że spisze się genialnie.-powiedziałem.
- Obyś miał racje,dobranoc.-wszedłem do mieszkania i usiadłem na kanapie.Popatrzyłem na półkę i zobaczyłem zdjęcie Leny i Mai,na samą myśl o nich uśmiechnąłem się nie minęło kilka sekund kiedy do mieszkania wparowała Lena.
Oczami Leny:
- Lenka?-zapytał.
- Gdzie ona jest?-zapytałam.
- Ale kto jest?
- Wychodź,nie chowaj się.-krzyknęłam i wchodziłam do każdego pomieszczenia.
- Lena.-w pewnym momencie chwycił mnie za nadgarstki.-Kogo ty szukasz?-zapytał.
- Myślałeś że się nie dowiem?-zapytałam i wyrwałam ręce z jego rąk.
- Ale o czym?
- Gdzie dziś byłeś?-krzyknęłam.Chciał odpowiedzieć ale mu nie pozwoliłam.-I tylko nie mów że z chłopakami,bo wszystko wiem.
- Co niby wiesz?-zaśmiał się i chciał mnie przytulić ale go odepchnęłam.
- Nie spotkałeś się z chłopakami tylko z Anką,wszystko widziałam a ty mnie dziś okłamałeś w żywe oczy.
- Dobra Lenka spotkałem się z Anią ale tylko ze względu na kupca naszego domku na mazurach.-powiedział a ja mu nie uwierzyłam.
- Nie wierzę ci i wiesz co ci powiem....-chciałam powiedzieć ale mi przerwał.
- Lena mówię prawdę.-szepnął.-Poczekaj zadzwonię do niej i ona ci powie.
- Nie będę rozmawiać z nią,mam dość żegnaj.-i przy samych drzwiach odwróciłam się i spojrzałam na niego.- I jeszcze jedno Bartek.
- Lenka...-przerwałam mu.
- Z nami koniec.....
 
 
 
 
 
I jest wcześniej wspięłam resztki sił i wstawiam wcześniej :D
Musicie wiedzieć wszytko dla was,ale do rzeczy,końcówka troszkę okrutna ale wiedzcie,że tak miało być od początku.
Rozpoczęcie roku,nowa szkoła,nowe twarze,nowi nauczyciele a mój plan lekcji to totalna masakra :(
Teraz tylko wytrzymać 10 bitych miesięcy,ale damy radę i jedyne co mnie uszczęśliwia że MISTRZOSTWA TRWAJĄ :D
Następny pokażę się w środę też w godzinach wieczornych także do nastęnego.
Pozdrawiam Aga

Ogłoszenie parfialne :)

Ze względu że zaczęła się szkoła to rozdział pojawi się dziś około 23:30 i każdy będzie dodawany wieczorami :)
Pozdrawiam Aga