środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział 11:


Bartek był w domu o 16:00,kiedy zadzwonił dzwonkiem sparaliżowało mnie,a Maja poleciała otworzyć.
- Tata,tęskniłam za tobą.
- Ja za tobą też,a gdzie mama?-zapytał.
- W kuchni gotowałyśmy obiad.-weszli do kuchni,a ja odwróciłam się do nich plecami.
- Poczekaj pokażę ci co dziś narysowałam.-powiedziała Maja i pobiegła do pokoju,a Bartek objął mnie od tyłu.
- A co robiło dziś moje słoneczko?-zaśmiał się,odwróciłam się do niego przodem i mocno go przytuliłam.
- Bardzo mocno tęskniło.-wyszeptałam.
- Co się stało?-zapytał.
- Nic,a co się miało stać.Siadaj bo nakładam obiad.-powiedziałam,a do kuchni wbiegła Maja z rysunkiem.
- Popatrz to ty,to mama a to ja.-pokazywała mu wszystko.
- Jakie ładne to może powiesimy to na lodówce?-zapytał,a ona kiwnęła głową na zgodę.Bartek przypiął jej rysunek,a ja nałożyłam obiad.Byłam strasznie zamyślona,nie wiem kto za mną chodzi,a co najgorsze kto włamał mi się do mieszkania.Jak to jakiś psychopata,przecież któregoś dnia może zaatakować.
- Mamo.-potrząsnęła mną Maja.
- Słucham?-zapytałam.
- Ja i tata pytamy się czy idziemy na spacer?-zapytała,pokiwałam głową.Posprzątałam po obiedzie i wyszliśmy na plac zabaw.Maja latała z innymi dziećmi,a my siedzieliśmy na ławce.
- Lenka,słyszysz mnie?-zapytał Bartek.
- Co tak.-powiedziałem.
- To co powiedziałem?-zapytał.
- No ten,przepraszam.-powiedziałam.
- Co się stało,jesteś strasznie zamyślona.To przez to że Maja nas słyszała?
- Nie,po prostu myślę tak sobie.-powiedziałam.
- No dobra,wstań.-powiedział więc wstałam,a on sprytnie pociągnął mnie na swoje kolana,a ja go przytuliłam.-Posłuchaj jeżeli będziesz miała problem możesz mi powiedzieć.
- Dobrze.-zaśmiałam się i go pocałowałam.
- Proszę się tu nie całować bo państwo zgarszają moje dziecko.-oderwałam się od Bartka a przed sobą zobaczyłam państwo Winiarskich.
- Winiar kto tu mówi o zgorszeniu?-zapytał i wskazał na Dagmarę która była już w trzecim miesiącu ciąży.
- Dobra dobra.Możemy się przysiąść?-zapytał.
- No jasne.-ja zajęłam się rozmową z Dagą a oni swoją rozmową.
- Cieszę się że jesteście ze sobą,lepiej dla Mai a tamtej nikt nie lubił.-zaśmiała się.
- Jak tam ci leci?-zapytałam wskazując na jej brzuch.
- Wiesz jak to jest łatwo na pewno nie,ale Michał jakoś pomaga.Dopóki sam nie zachowuje się jak dziecko.-zaśmiałam się.- Co się dzieje?-zapytała.
- Nic.
- Lena jestem kobietą i widzę że coś jest nie tak.-powiedziała.
- Mam mały problem ale jakoś go rozwiążę.
- Mamo pójdziemy na lody?-podbiegła do mnie Maja z Oliwerem.
- Tak to chodźmy.-uśmiechnęłam się.Poszliśmy razem do kawiarni i kupiliśmy sobie po pucharku lodów.
Około godziny 19:00 wróciliśmy do mieszkania,Maja poleciała się kąpać,a ja do kuchni z Bartkiem.
- Lena co się dzieje,w ogóle się nie uśmiechasz dziś,jesteś zamyślona.-podszedł do mnie Bartek.
- Nic tylko tak mam dziś,każdy może mieć zły dzień.-objęłam go rękami.Wspięłam się na palcach i go pocałowałam.Nie wiem ile ten pocałunek trwał ale do kuchni wpadła Maja.
- O fuj.-skrzywiła się.
- Co fuj,wykąpałaś się.-zaśmiałam się.
- Tak,tato obiecałeś mi że obejrzymy film.-złapała go za rękę i pociągnęła.
- No już idę.-powiedział.
- Dobra ja przygotuję kanapki i przyjdę.-wzięłam się za te kanapki i poszłam dołączyć się do seansu.Bajka skończyła się około 00:00.Maja zasnęła na kolanach Bartka.Ostrożnie poszedł ją zanieść,a ja poszłam do łazienki.Brałam prysznic,kiedy dołączył do mnie Bartek.
- A co pan tu robi?-zapytałam.
- Przyszedłem wziąć prysznic.-nic więcej nie powiedział i mnie pocałował.Szum wody zagłuszył nasze krzyki i jęki.Gdyby mi ktoś powiedział że któregoś dnia wszystko sobie wyjaśnimy nie uwierzyłabym.
Rano obudził mnie Bartek mówiąc że idzie na trening i wróci około 15:00.Strasznie wyspana wstałam wziąć prysznic i trochę się dziwię że wyspana bo zasnęliśmy dopiero o 3:30.Szybko się ubrałam.
 
I poszłam zrobić śniadanie Mai która na pewno za niedługo się obudzi i się nie pomyliłam w trakcie smażenia naleśników weszła do kuchni.
- Dzień dobry mamusiu.-dałam jej buziaka i kazałam usiąść.
- Jak się spało żabko?-zapytałam stawiając przed nią talerz z przesłodkim śniadaniem.
- Dobrze.-uśmiechnęła się.Zjedliśmy śniadanie i postanowiłyśmy wyjść na plac zabaw.Siedziałam sobie na ławce kiedy ktoś zakrył mi oczy.
- Zgadnij kto to?-zapytał,a ja od razu rozpoznałam głos Damiana.Wyrwałam się i spojrzałam na niego.
- Co ty tu robisz?-zapytałam.
- Chciałem cię przeprosić za tą sytuację na imprezie,wiesz byłem pijany,a ty mi się spodobałaś....-przerwałam mu.
- Przestań nie bądź śmieszny i posłuchaj co ci teraz powiem,masz dać mi spokój bo to się dla ciebie źle skończy.
- A co ty możesz mi zrobić?-zaśmiał się.- A tak w ogóle masz ładne mieszkanie i bieliznę też.
- Jesteś zwykłym niewyżytym erotomanem.-powiedziałam i poszłam po Maję.
- Mamusiu kto to był?-zapytała.
- A pan pytał o godzinę.Chodź bo musimy tacie obiad ugotować.-poszłyśmy do domu.Po 15:00 w mieszkaniu wstawił się Bartek.
- Cześć.-wszedł o kuchni,Maja się na niego rzuciła.
- Tato wiesz co chciałabym mieć braciszka.-powiedziała,a mnie od razu wypadła łyżka z ręki.
- No wiesz ,żabko porozmawiam o tym z mamą.-powiedział troszkę szokowany.
- Nie,powiedz jej teraz.-tupnęła nogą.
- Skarbie ale rodzice muszą taką sprawę przedyskutować.-wtrąciłam się,podnosząc łyżkę z podłogi.
- To pomówmy o tym.-uśmiechnęła się siadając na krześle i wymachując nogami.
- Maju posłuchaj...-zaczął Bartek ale się zatkał.
- Córeczko jak coś będzie w tej sprawie wiadomo damy znać.-powiedziałam.
- Tato,proszę ja chcę braciszka.-spojrzała na niego oczami kota ze Shreka.
- Pójdę wziąć prysznic.-chciał się wycofać ale Maja mu zabroniła.
- Nie teraz będziemy rozmawiać.-pisnęła.
- Dobra koniec,tata idzie wziąć prysznic a ty mi pomóż nakładać do stołu.-powiedziałam.
- Ale wrócimy do tego.-powiedziała Maja i wzięła się za rozkładanie talerzy,spojrzałam na Bartka i zaśmialiśmy się.Cały obiad mówiła o tym jak to ona chce mieć braciszka.Czasami zadawała takie pytania że nie potrafiliśmy na nie odpowiedzieć.
- Skąd się biorą dzieci?-zapytała nas Maja,Bartek z tego wszystkiego się zakrztusił.
- A co ty taka ciekawska?-zapytałam.
- Bo jak chcę mieć braciszka to może ja wam w czymś pomogę.-uśmiechnęła się,a ja nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać z Bartkiem.
- Wiesz żabko rodzice dają sobie sami radę.-powiedział do Mai.
- No to skąd się biorą dzieci?-spojrzała na swojego ojca.
- No z tego no.-spojrzał na mnie.
- Bo rodzice dają sobie buzi i później u mamy w brzuszku jest mały dzidziuś.-wypaliłam.
- O tatusiu daj mamie buzi bo ja chcę braciszka.-klasnęła w dłonie.
- Nie skarbie bo nikogo nie może być w domu tylko ja i mama.-zaśmiał się Bartek.
- To może ja wyjdę?-zapytała.
- Maja idziemy wybrać bajkę i oglądniemy.-powiedziałam.Oglądaliśmy bajkę i kiedy Maja zasnęła zanieśliśmy ją do pokoju i poszliśmy do sypialni.
- Lena proszę nie każ mi więcej odpowiadać na takie pytania.-zaśmiał się i położył się koło mnie.
- Bartek,wiedz że teraz zaczną się takie pytania.
- No wiem,boże nigdy więcej.-przytulił mnie.
- Maja łatwo nie odpuści,jutro będzie nam wiercić dziurę w brzuchu.-pocałowałam go.
- Spokojnie przez noc wymyślę jaką odpowiednią wymówkę.-zasnęliśmy,a ja przez noc próbowałam wymyślić jak zbyć Majkę od takich trudnych pytań......
 
 
 
I jest kolejny trochę krótszy ale to z powodu że jechałam wczoraj na zakupy po rzeczy do szkoły :)
Także szybkie podsumowanie Wagnera ja się ciesze bardzo że pokonaliśmy Rosję choć pierwszego miejsca nie było,ale to była taka zabawa.Pojedynek był trudny bo widać że Rosjanie nie odpuszczali,ale my zachowaliśmy zimną krew i doprowadziliśmy do wygranego spotkania.
Dziękuję za wszystkie komentarze i następny pojawi się w piątek i obiecuję że będzie dłuższy.
Pozdrawiam Aga
 


 

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział 10:

Następnego dnia wstałam o 10:00,dziś niedziela więc miałam wolne.Poszłam więc wziąć gorącą kąpiel.Chciałam na chwilę się oderwać od wszystkiego i zrelaksować się.Po kąpieli ubrałam się.


Wychodząc z łazienki usłyszałam dzwonek do drzwi.Przestraszona trochę wstąpiłam jeszcze po nóż i poszłam otworzyć.
- Hej Lena,oj chyba nie przyszedłem w porę.-powiedział Bartek trochę wystraszony,no tak nie każdy otwierając drzwi startuje do gościa z ostrzem do przodu.
- Bartek,nie ja akurat brałam prysznic i ten...-zacięłam się.
- Robiłaś śniadanie?-zapytał wskazując na nóż.
- Tak,a że zapomniałam go odłożyć to przyszłam otworzyć drzwi z nim.-zaśmiałam się.Wpuściłam go do środka i udaliśmy się do kuchni.
- Tak sobie pomyślałem że może dasz się zaprosić dziś do kina.-powiedział,uśmiechnęłam się.
- Jasne,a na co?-zapytałam i poczułam jak kładzie obie ręce na moich biodrach.
- Na to co będziesz chciała.-zaczął całować moją szyję,przymknęłam oczy.W pewnym momencie odwrócił mnie w swoją stronę.Zaczął zbliżać swoją twarz do mojej,ale przerwał nam dzwonek do drzwi.Poszłam otworzyć.
- Dzień dobry pani Lena Witkiewicz?-zapytał jakiś mężczyzna.
- Tak to ja,a o co chodzi?
- Mam dla pani przesyłkę.-powiedział i podał mi wielki kosz róż.-Proszę podpisać.-podpisałam.
- A od kogo to?-zapytałam.
- Bardzo mi przykro ale tego nie wiem,ale w środku bukietu jest liścik.-powiedział,chwyciłam go i zaczęłam czytać.
MAM NADZIEJĘ ŻE SPODOBA CI SIĘ BUKIET I JESZCZE SIĘ SPOTKAMY
TWÓJ WIELBICIEL
- Przepraszam może pan zabrać ten kosz,nie chcę tych kwiatów.-powiedziałam kiedy rozpoznałam to pismo,to było to samo co wczoraj.
- Ale gdzie mam je zabrać.
- Nie wiem ale proszę je wziąć.-powiedziałam i zamknęłam drzwi.Cała wkurzona wróciłam do kuchni,ale cała złość mi przeszła kiedy zobaczyłam na stole zrobione śniadanie.
- Zrobiłem śniadanie bo długo cię nie było.-uśmiechnął się.
- Dzięki.-zaśmiałam się.Podszedł do mnie.
- Mówiłem ci dziś że bardzo ładnie wyglądasz?-zapytał łapiąc mnie za biodra.W moim brzuchu pokazało się stado motyli.
- Dziś nie.-powiedziałam ledwo wydobywając z siebie głos.
- Dziś bardzo ładnie wyglądasz.-powiedział szepcząc mi do ucha.Moje całe ciało zostało sparaliżowane,jego seksownym głosem.
- Dziękuję.-szepnęłam i jego twarz znów zaczęła się zbliżać do mojej.Wreszcie poczułam jego usta na swoich.Całował mnie bardzo czule i delikatnie jakby bał się czy go nie odepchnę.Sama zaczęłam pogłębiać pocałunek.Kiedy zabrakło nam powietrza oderwaliśmy się od siebie.Popatrzyłam w jego oczy.
- Jemy śniadanie?-zapytał,przygryzłam dolną wargę.
- Nie,mam ochotę na ciebie.-powiedziałam i teraz to ja go pocałowałam.Powoli zaczęliśmy kierować się w stronę sypialni.Zaczęłam zdejmować z niego ubrania,ale on nie pozostał mi dłużny.Bardzo szybko pozbyliśmy się zbędnego bagażu i gdy leżałam już pod nim naga,on zaczął pieścić każdą część mojego ciała.Całował mnie wszędzie po piersiach,ramionach,szyi ale kiedy zaczął całować moje podbrzusze jęknęłam cicho.Dawał mi tyle rozkoszy,ale chciałam też mu sprawić przyjemność,teraz to ja zaczęłam go całować po szyi,torsie,barkach.Mruknął zadowolony.Znów mnie obrócił tak ze znowu byłam pod nim,znów mnie całował,wszystko we mnie buzowało,nie mogłam już wytrzymać.
- Bartuś.-jęknęłam i po chwili poczułam jak we mnie wchodzi.Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam głośno krzyczeć i jęczeć z rozkoszy.Mu się to chyba spodobało o zaczął przyśpieszać swoje ruchy.Odwróciłam go na plecy i teraz to ja byłam górą.Doznaliśmy w tym samym czasie przyjemności.Zmęczona opadłam koło niego i się mocno do niego przytuliłam.On okrył nasze ciała kołdrą i pocałował mnie w czubek głowy.
- Kocham cię Lenka.-szepnął.
- Ja ciebie też Bartuś.-odszepnęłam uspokajając swój przyśpieszony oddech.Po jakiejś godzinie leżenia postanowiłam wstać,ubrałam jego koszulkę i poszłam do łazienki,on zasnął.Umyłam się i ubrałam czyste ubrania.Poszłam do kuchni i zrobione kanapki przez Bartka postanowiłam zanieść do sypialni.
- Bartuś wstajemy.-szepnęłam mu na ucho.Otworzył oczy i się uśmiechnął.
- Co tam masz dobrego?-zapytał.
- Kanapki które sam przygotowałeś.-zaśmiałam się.Usiadłam koło niego i zjedliśmy razem śniadanie o godzinie 14:00,ale to szczegół.Później Bartek poszedł wziąć prysznic a ja poszłam do salonu.Stałam i patrzyłam w okno.Nawet nie słyszałam jak do mnie dołączył,zorientowałam się dopiero jak mnie od tyłu objął.
- O czym myślisz?-zapytał,całując mnie w szyję.
- O tym co teraz będzie.-powiedziałam.
- Jak to co,będziemy żyć ze sobą już na zawsze.-zaśmiał się.
- Bartek wiesz ze to nie takie proste,ja mieszkam tu,a ty w Bełchatowie.
- Wiem skarbie,ale mnie nie przeszkadzają te nie niewielkie kilometry.Zawsze możecie do mnie przyjeżdżać albo ja do was a najlepiej jakbyście ze mną zamieszkały.-odwróciłam się do niego.
- Bartek to jest na razie nie możliwe bo....
- Rozumiem masz tu pracę,a Maja szkołę i ja to wszystko wiem.A poza tym musimy wszystko między nami naprawić co spieprzyłem.-powiedział.
- Nie mów tak bo ja też spieprzyłam sprawę.Dobra idę do łazienki.-powiedziałam i weszłam do pomieszczenia,ale jak zobaczyłam swoje odbicie to byłam wściekła.- KUREK do mnie natychmiast.-krzyknęłam.
- Co się stało?-zapytał wchodząc do łazienki.
- Jak ja się teraz będę pokazywać?-zapytałam wskazując na malinkę którą ten bałwan mi zrobił,on się głupio uśmiechnął i podszedł do mnie.
- Najwyżej będą wiedzieli ze jesteś zajęta.
- A jestem?-zapytałam.-Przecież nikt mnie nie poprosił.
- No gdzie moje maniery.Lenka głupio to brzmi skoro mamy już córkę,ale zostaniesz moją dziewczyną?-zapytał.
- Ależ oczywiście Bartku.-zaśmiałam się i go pocałowałam.- Ale tej malinki ci nie wybaczę.
- No wiesz tak mnie pociągasz że...-przerwałam mu.
- Idziemy do tego kina?-zapytałam,a on się zaśmiał.
- Idziemy,to zbierajmy się bo już 18:00.-powiedział poleciałam szybko się przebrać.
 
I wyszliśmy z mieszkania,trzymając się za ręce.Postanowiliśmy iść na film romantyczny.Kiedy tylko zgasili światła w kinie ja przytuliła się do Bartka.Film był ciekawy ale za bardzo nie wiedziałam o co chodzi bo ktoś mi bardzo przeszkadzał i jęczał że mu się nudzi.Kiedy byliśmy pod moim blokiem spotkała nas miła niespodzianka.
- Mama.-w moim kierunku biegła Maja.
- Moja żabka a co ty tu robisz?-zapytałam.
- Właśnie przyjechaliśmy z dziadkami,tata.-teraz go przytuliła.
- Córeczko musieliśmy przyjechać bo dostaliśmy z tatą delegację i przyjechaliśmy Maję przywieźć.-podeszła do mnie moja rodzicielka.
- Dobry wieczór.-powiedział Bartek.
- Witaj.-spojrzała na mnie,a ja się zaczerwieniłam,chyba zrozumiała.-Bardzo się cieszę.-przytuliła mnie i Bartka i poleciała bo tata na nią czekał w samochodzie.
- A co ty tu tato robisz?-zapytała Maja.
- No wiesz przyjechałem żeby nasz plan wypalił.-ona zaczęła skakać i wskoczyła mu na ręce a ja nie zrozumiałam.
- O co chodzi?-zapytałam.
- Nie ważne mamusiu,chodźmy obejrzymy jakąś bajkę.-powiedziała ciągnąc nas za ręce.
- Skarbie tylko ja muszę wracać do Bełchatowa.-powiedział Bartek.
- Czemu?-zapytała smutna.
- Bo zaczynam treningi od jutra.-Maja była bliska płaczu więc postanowiłam działać.
- A będziemy ci przeszkadzać jak pojedziemy do ciebie na kilka dni?-zapytałam i uśmiechnęłam się,a razem ze mną Maja.
- No pewnie że nie.-zaśmiał się-Dobra chodźcie spakujemy wasze rzeczy i jedziemy.-klasnął w dłonie.
- Tak,spędzimy takie rodzinne wakacje.-zaśmiała się Maja i poleciała do bloku.Szybko spakowałam potrzebne rzeczy i dwie godziny później staliśmy pod blokiem Bartka.Zanieśliśmy walizki i Maja od razu zasnęła.Stałam tak koło okna i miałam wrażenie że ktoś mnie śledzi,obserwuje.Może powinnam powiedzieć Bartkowi??
Ale po co skoro nic się takiego nie stało.Poczułam jak obejmuje mnie sowimi silnymi ramionami.
- Idziemy pod prysznic?-zapytał muskając moją szyję.
- Najpierw powiesz mi o jaki plan chodziło?-spojrzałam na niego.
- Maja namawiała mnie żebym powiedział ci że bardo cię kocham.-zaśmiał się a ja razem z nim.Poszliśmy wziąć wspólny prysznic.Kiedy już chciałam położyć się do łóżka,Bartek nagle zaczął mnie całować.
- Co ty robisz?-zapytałam między pocałunkami.
- No co twoje łóżko ochrzciliśmy,a moje jeszcze nie.
- O nie Bratek,Maja jest obok,będzie słyszeć.-próbowałam go odepchnąć.
- Oj będziemy cicho.-i znów mnie pocałował.Kochaliśmy się całą noc,niestety nie udało mi się nie krzyczeć.Zasnęliśmy nad ranem.
Obudziło mnie ciche śmiechy Mai i Bartka.
- Cicho bo obudzimy mamę.-zaśmiał się Bartek.
- Już obudziliście.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich.Maja walnęła się między mną,a Bartkiem.
- Mamusiu dlaczego tak w nocy krzyczałaś?-zapytała.
- Ja nie krzyczałam.-powiedziałam i spojrzałam na Bartka z miną " a nie mówiłam ".
- Przecież słyszałam jak krzyczałaś " jeszcze Bartek jeszcze ".-powiedziała.
- No to było....
- No ten robiłem mamusi masaż.-wypalił.
- W środku nocy?-znów zapytała.
- No tak,wiesz strasznie mnie bolały plecy.
- Mamusiu zrobisz śniadanie?-zapytała.Zgodziłam się ale najgorsza rzecz w tym że nie miałam na sobie ubrania.
- A może tata zrobi z tobą śniadanie?-zapytałam.Bartek zrozumiał o co chodzi i wziął Majkę na ręce i wyszli.Szybko poleciałam do łazienki i się ubrałam.
- Gdzie Maja?-zapytałam wchodząc do kuchni.
- Poszła na chwile do pokoju.-powiedział i posadził mnie sobie na kolanach.
- Mówiłam Bartek że się obudzi.-powiedziałam a on się zaśmiał.
- Nigdy mnie nikt nie przyłapał,a teraz to musimy kochanie popracować nad wymówkami.-zaśmiałam się.Bartek poszedł na trening o 9:00,a my się nudziłyśmy.Około 13:35 usłyszałam dzwonek do drzwi.Poszłam otworzyć ale nikogo tam nie było,na wycieraczce leżała wielka koperta.Otworzyłam a tam był kolejny bukiet kwiatów z liścikiem.
JESTEŚ NAJPIĘKNIEJSZĄ KOBIETĄ NA ŚWIECIE.
JESZCZE BĘDZIESZ MOJA.
TWÓJ WIELBICIEL
Co tu się dzieje,nie mam pojęcia kto robi takie rzeczy,a przede wszystkim skąd wie gdzie mieszka Bartek,najgorsze jest to że to kolejna wiadomość z tym samym charakterem pisma,boję się pierwszy raz boję się komuś o tym powiedzieć.....
 
 
 
I jest kolejny  :D
Cieszę się że chłopki wygrali wczoraj z Chinami,dziś czeka ich Rosja.
Przepraszam ale muszę,mam pewny żal do trenera że Bartek Kurek znalazł się poza mistrzostwami,jakby nie patrząc to on pomógł nam się na nie dostać.Bartek po kontuzji ciężko pracował i wyleczył ją,a oni skreślili go z listy.Tego nie rozumiem i nawet gdyby ktoś mi tłumaczył to nie zrozumiem.Cieszę się że Michał Kubiak po kontuzji się podniósł ale skoda mi Bartka to są moje odczucia nie musicie się ze mną zgadzać,po prostu pomyślałam że jak każdy wyraża swoja opinię to i ja wyrażę.
Dziś trzymamy kciuki za naszych chłopaków :D
Następny rozdział pokaże się w środę,dziękuję wam za wszystkie komentarze.
Pozdrawiam Aga


 



sobota, 16 sierpnia 2014

Rozdział 9:

- Odbijany.-usłyszałam z lewej strony.Niechętnie puściłam Bartka i podałam Damianowi rękę.Znów poleciałam wolna piosenka,a jego ręce znów na moje pośladki.
- Możesz wziąć te ręce?-zapytałam.
- A jak nie to co?-zaśmiał się.Czuć od niego sporą ilość alkoholu.Nie wytrzymałam i wyrwałam się mu,wyszłam z sali i chciałam pójść do pokoju,ale to był błąd bo ten kretyn za mną polazł już chciałam otwierać pokój.
- No to teraz nikt nam nie przeszkodzi.-powiedział i przycisnął mnie do ściany i brutalnie wpił się w moje usta.Zaczęłam się wyrywać.
- Zostaw mnie do cholery.-krzyknęłam.
- Kochanie spokojnie będzie ci ze mną dobrze.-znów mnie pocałował.Wyrwałam rękę i zaczęłam go odpychać i uderzać pięścią.Nie miałam za wiele siły.Bałam się że jednak spełni swoją myśl.Krzyczałam i wołałam o pomoc,ale nikt nie przychodził.Dobrał się do mojej spódnicy,a mi po policzkach zaczęły spływać łzy.
- Zostaw mnie.-uderzyłam go mocno w twarz,lecz on oddał mi z większą siłą.Tak że aż syknęłam z bólu.Usłyszałam że ktoś biegnie w naszą stronę i odciąga Damiana.To był Bartek nie panował nad sobą.Uderzał go po całym ciele,w pewnym momencie kolega nam zwiał,a ja zjechałam do pozycji kucającej plecami po ścianie i płakałam ze szczęścia że przybył na czas.
Oczami Bartka:
Chciałem bardzo ją pocałować,ale musiał popsuć wszystko ten koleś.Odszedłem do chłopaków i włączyłem się do rozmowy.Chwila nie uwagi i zobaczyłem że Leny i tego gościa nie ma na sali,przeleciałem wzrokiem całą salę,ale nigdzie ich nie było.Wyszedłem z sali i na korytarzu też nic,pomyślałem że może poszła do pokoju.Udałem się tam.Jak już szedłem po schodach usłyszałem Lenę.
- Zostaw mnie.-wbiegłem tam szybko i zauważyłem jak uderza ją w twarz,a we mnie coś pękło i podbiegłem do nich i zacząłem go okładać pięściami,nie panowałem nad sobą,w końcu on zwiał a Lena skuliła się i płakała kucnąłem przed nią.
- Lena wszystko w porządku nic ci nie zrobił?-zapytałem,a ona wstała więc i ja się podniosłem.
- Przytul mnie bardzo mocno.-szepnęła zapłakana więc mocno ją objąłem i przytuliłem,szepcząc że nie pozwolę jej już skrzywdzić.
- Chodźmy do pokoju.-powiedziałem i poszliśmy.Ona od razu położyła się do łóżka i znów płakała.Ułożyłem się z drugiej strony i przytuliłem się do jej pleców.Nieco później usłyszałem jej już spokojny oddech co oznaczało że zasnęła.
Oczami Leny:
Rano obudziło mnie słońce wbijające się do pokoju,otworzyłam oczy i Bartka nie było,musiał gdzieś wyjść.Mnie od razu przypomniała się wczorajsza sytuacja,miałam wiele szczęścia że Bartek był blisko.Nagle do pokoju wszedł Bartek.
- O właśnie miałem cię budzić.-uśmiechnął się.
- Dziękuję Bartek.-powiedziałam i znów zaczęłam płakać,a on podszedł i usiadł koło mnie i mocno przytulił.
- Nie płacz Lenka,nie dałbym cię skrzywdzić.-powiedział,a ja spojrzałam w jego oczy.Nasze twarze znów zaczęły się do siebie zbliżać,ale ktoś zapukał do drzwi,odskoczyłam szybko i poleciałam do łazienki,a on otworzył drzwi.Szybko doprowadziłam twarz do porządku żeby oczy nie były podpuchnięte i się ubrałam,z racji że jest gorąco to zaszalałam.
Wyszłam łazienki a Bartek akurat zapinał walizkę.
- Ja już zanoszę walizki do samochodu,a ty zejdź do stołówki na śniadanie tam będą wszyscy.-powiedział.
- Ale przyjdziesz?-zapytałam,a on się zaśmiał.
- Nie przepuściłbym śniadania.-zeszliśmy na dół razem,a ja poszłam na stołówkę a on do samochodu.Usidłam koło Moniki,znalazłyśmy wspólny język.Po śniadaniu pożegnaliśmy się wszyscy i ruszyliśmy z powrotem do domu.
- A Maja ile zostaje u twoich rodziców?-zapytał kiedy staliśmy już pod moim blokiem.
- No tak na tydzień długo się nie widzieli.-uśmiechnęłam się.
- Lena bo mam do ciebie pytanie.
- Jakie?-spojrzałam na niego.
- A nie ważne już leć.-powiedział.
- O nie teraz nie wyjdę dopóki nie powiesz o co chodzi.-zaśmiałam się.
- No nie dałabyś się zaprosić na kolację,znaczy taką przyjacielską?-zapytał i spojrzał w podłogę.
- Jasne czemu nie,to co jutro o 18:00?-zapytałam.
- Będę.-uśmiechnął się,dałam mu buziaka w policzek i poszłam do mieszkania.Zmęczona całym dniem zasnęłam.
Rano obudził mnie telefon to była moja mama.Powiedziała ze Maja czuje się świetnie i mam się nie denerwować.Maja przez telefon też dawała oznaki ze dziadkowie strasznie ją rozpieszczają.Popatrzyłam an zegarek 7:30,szybko poleciałam się ubrać.
I do pracy,dziś wszystko mnie rozbawiało.Nikt mi nie zepsuje humoru bo jak tylko przypomnę sobie o dzisiejszej kolacji to od razu na twarz wkrada mi się uśmiech.
- Lena co ty dziś brałaś bo jakby coś to ja chcę ze 2 kg.-zaśmiała się Pola.
- Nic kochanie tylko jestem szczęśliwa.-powiedziałam a ona spojrzała mi w oczy.
- Bartek?-zapytała,a ja się zarumieniłam.
- Idziemy na przyjacielską kolację.
- No w waszym przypadku to możecie iść na przyjacielską kolację,ale zawsze możecie to zakończyć upojną nocą kochanków.-powiedziała.
- Pola nie mów tak,on nie jest mną pewnie zainteresowany.
- Lenka wiem co mówię.-i do baru weszła Iza.
- Siema,kiedy macie czas?-zapytała.
- Codziennie.-powiedziała Pola.
- A o co chodzi?-zapytałam.
- Chcę wam przedstawić Sebastiana.-uśmiechnęła się.
- Tego z randki,czyli to coś poważnego.
- Ej dlaczego wy macie facetów a ja nie?-zapytała Pola.
- Lenka ty kogoś masz?-krzyknęła Iza.
- Tak nawet od 7 lat.-zaśmiała się Pola.
- Nie prawda,jutro może się spotkajmy,tylko gdzie?-zapytałam zmieniając temat.
- Dobra jutro tutaj o 19:00.-powiedziała Iza i poleciła się przebrać.W pracy dziś siedziałam do 16:00,jak tylko weszłam do domu to wzięłam długą kąpiel i zaczęłam się szykować.Cholera jasna jest już 17:30 a ja dalej nie wiem co ubrać.W końcu znalazłam.
 
I jak na zawołanie o 18:00 zadzwonił dzwonek.Poszłam otworzyć.
- Hej Bartek poczekaj jeszcze poprawię włosy.-powiedziałam wpuszczając go do mieszkania.
- Jasne leć i tak mamy stolik na 19:30.-zaśmiał się.
- Słucham?-zapytałam.
- Oj no bo ty zawsze szykowałaś się długo.-powiedział,w końcu sama się zaśmiałam.O 19:00 wyszliśmy z mieszkania,zabrał mnie do najdroższej restauracji w Katowicach.Było tam tak pięknie,grała muzyka,wisiały piękne kwiaty,po prostu cudo.
- Wow robi wrażenie.-powiedziałam siadając do naszego stolika.
- No robi dlatego to miejsce wybrałem.-uśmiechnął się.
- Dobry wieczór,nalać państwu wina?-zapytał kelner.Kiwnął głową,a on nam nalał.Zjedliśmy przepyszną kolację.
- Mogę cię prosić?-zapytał Bartek wyciągając do mnie rękę.
- Jasne.-weszliśmy na parkiet i kołysaliśmy się w rytm muzyki.Około 21:00 wyszliśmy z stamtąd i zmierzaliśmy do mojego mieszkania.Pod moim blokiem się pożegnaliśmy.
- Daj znać jak dojedziesz do Bełchatowa.-powiedziałam.
- Dam obiecuję.-pocałowałam go w policzek.Wyszłam z auta i udałam się do bloku,ale nagle ktoś złapał mnie za rękę i odwrócił.Poczułam jego usta na swoich,nie mogłam się oprzeć,zaczęłam oddawać każdy pocałunek.W pewnym momencie oderwał się ode mnie,uśmiechnął się i wsiadł do samochodu i odjechał,a ja jak tam stałam dalej stoję.Weszłam do mieszkania i nawet nie wiem kiedy zasnęłam,cały czas o nim myślałam,a dwie godziny później dostałam wiadomość że dojechał do Bełchatowa.
Rano obudził mnie budzik,musiałam wstać do pracy,szybko się ogarnęłam i poleciałam.
- Cześć dziewczyny.-powiedziałam do Poli ,Uli i Izy.
- Cześć a co ty taka uśmiechnięta?-zapytała Ula,a dziewczyny się uśmiechnęły.
- A nic tak o.
- Tak nic tylko facet,dobra ja jadę do hurtowni.-powiedziała i wyszła.
- No opowiadaj.-poganiał mnie Iza.
- No to była zwykła kolacja,byliśmy w Patio,a później zawiózł mnie do domu.-powiedziałam.
- No i jak było jak cię całował?-zapytała Pola.
- Co?
- No co przecież widzę po tobie że się całowaliście.Jak było?-zapytała znów.
- Było cudownie,poczułam się jak 7 lat temu.-uśmiechnęłam się.
- Dobra koniec gadania,do pracy,a później o 19:00 przychodzicie poznać Sebę.-powiedziała Iza i zaczęłyśmy pracę.Z baru wyszłam około 17:50 czyli mam niecałą godzinkę na przyszykowanie się na kolację,znaczy spotkanie.Wpadłam do domu i szok drzwi były otwarte.Przestraszona wzięłam szybko z kuchni nóż i podążyłam po każdym pomieszczeniu.Wszystko w porządku,została jeszcze moja sypialnia,ręce strasznie mi się trzęsły,policzyłam sobie do trzech i wleciałam do środka.Moje rzeczy były strasznie wy rozwalane po całym pokoju,a na łóżku leżała róża i karteczka.
CIĄGLE O TOBIE MYŚLĘ
TWÓJ WIELBICIEL
Trochę się przeraziłam bo nie wiem kto to jest,w ogóle kto był w moim mieszkaniu,a poza tym w każdej chwili może wrócić.Przejrzałam moje rzeczy czy niczego nie zabrał i zabrakło mi jednej rzeczy mojej nowej koronkowej bielizny.Jak sobie pomyślę że ktoś obcy ma moją bieliznę to od razu robi mi się niedobrze.Nie chciałam wychodzić dziś z domu,więc dlatego zadzwoniłam do Izy i Poli żeby przyszły do mnie.Przyszli o 19:00,Sebastian strasznie miły,posiedzieli do 21:00 i się zmyli.Zamknęłam wszystko porządnie na klucz i tak całą noc nie spałam.....
 
 
 
I mamy kolejny :)
Dziś pierwszy mecz w turnieju Huberta Jerzego Wagnera,nasi zmierzą się z Bułgarią i jestem pewna że wygrają.Widziałyście reprezentacyjnego SPLASHA ????
Strasznie się uśmiałam,dla kogoś kto nie widział:
 Dziękuję za wasze komentarze i kolejny pojawi się w poniedziałek,jak myślicie kto był w domu Leny???
Pozdrawiam Aga
 
 
 
 


 

czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział 8:

Rano obudził mnie budzik oznajmujący że powinnam wstać do pracy,ledwo wstałam bo oczywiście położyłam się nad ranem.Cały cza mam słowa Mai w głowie.Wstałam i poszłam do łazienki się ubrać.


Wychodząc z łazienki usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Anka a co ty tu robisz?-zapytałam.
- Bartek pojechał dziś do Spały,a ja chcę zabrać Maję do Bełchatowa.
- Ale po co?-zapytałam.
- Dziś jest dzień otwarty w Spale dla rodzin i ja jadę a Maja pewnie chce się z Bartkiem zobaczyć.-uśmiechnęła się.
- Nie ona raczej ostatnio,długo nie było jej w domu i teraz powinna trochę w nim pobyć.
- Ona ma wakacje a ty trzymasz ją w domu jak niewolnika.-powiedziała.
- Wiesz po tym co zrobiła na wakacjach to będę ją trzymać.-powiedziałam z uśmiechem.
- Lena,Lena ty jesteś taka głupia,na prawdę ty już nie masz nic do gadania,jak Maja chce jechać to pojedzie.-i wepchnęła się do mieszkania i udała się do pokoju Mai.
- Ania.-krzyknęła i się do niej przytuliła.
- Cześć mała jedziemy do taty?-zapytała.
- Tak,to poczekaj spakuję się.-postanowiłam zareagować.
- Nie pakujesz się bo masz kare i nigdzie nie jedziesz.
- Mamo chcę jechać.-tupnęła nogą.
- Ja też wielu rzeczy chcę,nigdzie nie jedziesz.-krzyknęłam i wyszłam,a za mną podążyła Anka.
- Nie rozumiem cię,jak można być tak matką.-powiedziała.
- Posłuchaj nie masz prawa mnie oceniać,jaką jestem matką.Zobacz jak ona się zachowuje i to jest twoja zasługa.
- Lena nie przesadzaj po prostu nie umiesz dać jej rzeczy które my jej dajemy.Dobra to ja jadę.-i do kuchni wpadła Maja ze spakowanym plecakiem.
- Jestem gotowa.- złapał za rękę Ankę.
- Majka powiedziałam ci coś.-spojrzałam na nią.
- Jadę z Anią bo mam wakacje.-powiedziała,przestałam poznawać własne dziecko.
- No Maja ze mną jedzie a ty leć do swojej świetnej pracy bo się spóźnisz.-zaśmiała się i wyszły.Mój makijaż zaczął spływać po moich policzkach.Wzięłam do ręki telefon.
- Halo?-usłyszałam głos swojej rodzicielki.
- Cześć mamusiu.
- Lenka jak miło że dzwonisz,co się stało?-zapytała.
- Nie mamo nic.-skłamałam.-Chcę się zapytać czy Maja nie mogłaby do was przyjechać na jakiś tydzień może dwa?-zapytałam
- No jasne,my z tatą to się nudzimy bo tata ma mało klientów teraz,to kiedy mamy po nią przyjechać?
- No we wtorek bo teraz do Spały do Bartka pojechała z Anką.
- Kochanie wiem że jest ci źle ale to dobrze że ma taki kontakt z Bartkiem i z jego narzeczoną.-powiedziała.
- Nawet za wielki.-powiedziałam.-Mamo ja muszę kończyć.-rozłączyłam się ze względu że znów łzy zaczęły spływać po moich policzkach.Gdy ogarnęłam się poleciłam spóźniona do pracy.Miałam złe przeczucie że coś się stanie.Wszystko mi dziś nie wychodziło.
- Lena mogę wiedzieć co się dzieje?-zapytał Witek kiedy kolejny raz zbiłam szklankę.
- Przepraszam ale mam zły dzień.-powiedziałam.
- Dobra za ladę,Dorota cię zmieni.-powiedział i poszedł.Jakoś ten czas pracy mi minął było na prawdę źle i nieźle poleci mi ten dzień po pensji.
- Lena czekaj.-krzyknęła Pola i Iza.
- Co się stało?-zapytałam.
- To ty nam powiedz co się stało?-i wszytko ze mnie wyszło co mnie boli.Opowiedziałam wszystko co sprawia że płaczę nocami,że nie mogę przez to spać.
- I ty to tak zostawisz?-zapytała Pola.
- A co mam zrobić?
- Powiedzieć Bartkowi że jak chce się z Mają spotykać to tylko w Katowicach i bez Anki,krótko i zwięźle.
- Ale to nie będzie szantaż przecież też ma prawo.-powiedziałam.
- Maja tak na prawdę w papierach ma że ojciec nieznany więc ty ustalasz zasady.-powiedziała Iza.
- Dobra,ale....-i przerwał mi dzwoniący telefon.
- Tak słucham.-jakiś nie znany numer.
- .....
- To ja a co się stało?
- .....
- O boże w którym szpitalu?
- .....
- Dobrze dziękuję.-rozłączyłam się.
- Co się stało Lena?-zapytała Pola.
- Maja jest w szpitalu,boże muszę ta jechać.-pobiegłyśmy do mojego samochodu i poleciałyśmy do szpitala w Spale.Samochód wskazywał na liczniku ciągle powyżej 100 km/h ale mnie nic nie obchodziło.Wreszcie dotarłyśmy do szpitala,wbiegłam do niego z dziewczynami.Przy sali siedziała cała reprezentacja wraz z Bartkiem i Anką.
- Co się stało?-zapytałam.
- Nie wiem badają ją.-powiedział Bartek.
- Przecież z tobą do cholery była.-krzyknęłam,a dziewczyny mnie uspokajały.
- Lenka idź pogadać z lekarzem.-powiedziała Pola,a ja wręcz pobiegłam.
- Dzień dobry ja jestem mamą Mai Witkiewicz.
- Witam zapraszam do mojego gabinetu.-poszłam z nim.Po 15 minutach wyszłam,było mi strasznie niedobrze.Wróciłam do dziewczyn i do całej oczywiście zgrai.
- Bartek mogę cię prosić?-zapytałam płacąc.Poszliśmy w kąt.
- Co powiedział lekarz?
- Okazało się że Maja zjadła wielką ilość orzechów,ledwo ją uratowali.-powiedziałam i znowu się popłakałam.On nic nie powiedział tylko mnie przytulił.
- Nie płacz to moja wina,przepraszam.Tylko kiedy zjadła orzechy przecież pilnowałem jej.-powiedział.
- Chodźmy do niej.-poszliśmy,a ona leżała w łóżku i się uśmiechała.
- Mamusia.-podeszłam do niej i złapałam za rączkę.
- Maja czemu zjadłaś orzechy?-zapytałam.
- Ale ja nie wiedziałam że tam były orzechy,Ania kupiła wszystkim lody.-a we mnie się zgotowało.
- Dobrze już nic się nie stało,a teraz prześpij się,bo musisz tu zostać do jutra.-powiedziałam i wyszliśmy.
- Bartek my pojedziemy do ośrodka a ty zostań.-powiedział Kubiak i wyszli,dziewczyny poszły do bufetu po kawę,a ja nie wytrzymałam.
- Jak mogłaś dać jej orzechy?-zapytałam.
- Jezu nie zauważyłam że są tam orzechy.-powiedziała obojętnie.
- Mam tego dość,ty Bartek masz prawo spotykać się z Mają tylko w Katowicach,a jeżeli już chcesz w Bełchatowie tylko w mojej obecności,a ty Anka nie masz prawa się do niej zbliżać.
- Lena proszę cię...-zaczął Bartek ale mu przerwałam.
- Nie Bartek,ona sprowadza Majkę na złą drogę.Albo robimy tak jak ja mówię albo w ogóle.-powiedziałam i weszłam do sali.
Oczami Bartka:
- Nie Bartek,ona sprowadza Majkę na złą drogę.Albo robimy tak jak ja mówię albo w ogóle.-powiedziała i weszła do sali Mai.
- Boże jak ty mogłeś się z taką spotykać,wiesz może to i lepiej żeby się nie spotykać z Majką same problemy przynosi.-powiedziała Ania.
- Nie mów tak o mojej córce.-krzyknąłem.
- Bratek sorry ale ja tak dłużej nie mogę one albo ja masz wybór.-powiedziała,a ja wiedziałem co mam zrobić.
- Właśnie zauważyłem dlaczego nikt cię nie lubi.-powiedziałem.- Oddaj mi pierścionek i klucze do domu.-powiedziałem i wyciągnąłem rękę.
- Będziesz jeszcze żałował swojej decyzji,zemszczę się.-powiedziała i wyszła ze szpitala i teraz postawiłem sobie cel,muszę naprawić swoje błędy i muszę zapracować by odzyskać serce Lenki.
Oczami Leny:
Całą noc spędziłam przy łóżku Mai,rano mogliśmy wreszcie ruszyć.
- Lena przepraszam cię bardzo za Ankę,ale to już się nie powtórzy.-powiedział.
- Bartek to nie o to chodzi że....-przerwał mi.
- Anki już nie ma i nie będzie wczoraj to zauważyłem.Słuchaj za tydzień wyjeżdżamy ze Spały,jeżeli pozwolisz to chciałbym przyjechać do Mai.
- Zdzwonimy się jeszcze.-powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek,to był odruch.
- Przepraszam mam nadzieję że wszystko naprawimy i zaczniemy od początku.-powiedział.Wsiadłam do samochodu i odjechaliśmy spod ośrodka.
Tydzień później:
Wszystko wreszcie się naprawiło,Maja zrozumiała że źle się zachowywała,wczoraj odwiedził nas Bartek a ona dziś pojechała z moimi rodzicami do Berlina.Głupia zgodziłam się iść z Bartkiem na bankiet,który organizuje im prezes.Ma po mnie przyjechać około 16:00 pojedziemy do Warszawy.Bankiet ma zacząć się o 20:00,strasznie się denerwuję.
O 15:30 zrobiłam sobie fryzurę.
 I się ubrałam.
 równo o 16:00 zadzwonił dzwonek.
- Hej już jestem.Wow.-powiedział.-Wyglądasz prześlicznie.
- Nie chciałam narobić ci wstydu.-zaśmiałam się.
- To teraz raczej ja tobie zrobię.
- Nie wyglądasz dobrze.-powiedziałam.
- Jedziemy?-zapytał,a ja kiwnęłam głową.Wsiedliśmy do jego samochodu i ruszyliśmy do Warszawy.
- A właściwie co to za bankiet?-zapytałam.
- Wiesz prezes co roku wymyśla takie coś,a my musimy jeździć bo nie wypada nie przyjechać.Przepraszam ze poprosiłem cię na ostatnią chwilę.
- Nie rozumiem miałeś iść z Anką ....
- Nie nigdy z Anką na tym nie byłem bo chłopaki jej nie lubili i dziewczyny tak samo.Ale co było to było,a co będzie to....-przerwałam mu.
- To będzie.-dokończyłam,o 19:34 byliśmy pod hotelem w którym miał odbyć się bankiet i w którym mamy pokoje.Bartek i ja otrzymaliśmy wspólny pokój nie robiłam jakiejś afery bo nie było o co przecież przeżyję.Zostawiliśmy nasze rzeczy i zeszliśmy na dół.
- Lenka.-ktoś krzyknął,odwróciłam się i zobaczyłam Monikę.
- Monia.-przytuliłam ją.
- Nie wiedziałam że będziesz.
- A Bartek mnie zaprosił wczoraj.-zaśmiałam się.Przywitałam się z Michałem i weszliśmy do sali.Oczywiście poznałam prezesa,cały jego zarząd,trenera i cały sztab,a na koniec przywitałam się z reprezentacją i dziewczynami.Chłopaki mieli dziś pozwolenie na alkohol więc sobie nie szczędzili go.
- Mogę panią prosić do tańca?-zapytał się mnie jakiś chłopak,którego nie znałam.
- Oczywiście.-uśmiechnęłam się i poszłam z nim tańczyć.Był bardzo zabawny i przystojny,ale ja dalej głęboko w sercu kocham Bartka.
Oczami Bartka:
Gadaliśmy i świetnie się bawiliśmy.Siedziałem z chłopkami, dziewczyny trochę dalej.Cały czas zerkałem na Lenkę.Kiedy podszedł do niej jakiś chłopak zagotowało się we mnie.Strasznie w trakcie tańca ją bajerował.
- Bartek wiesz mam jakieś już doświadczenie w związkach i widać że do Leny coś czujesz.-usiadł koło mnie Igła.
- Aż tak widać?-zapytałem.
- Przecież nie znam cię dwa dni,Bartek zrobiłeś błąd zostawiając ją,ale teraz możesz to naprawić.
- Masz rację.
- Ale lepiej idź ją do tańca poprosić bo zaczyna się wolna piosenka,a widzę że cie rwie.-zaśmiał się.Poszedłem na środek parkietu.
- Odbijany.
Oczami Leny:
Tańczyłam z Damianem,bardzo było fajnie,nagle zaczęła się wolna piosenka a on perfidnie położył dłonie na moich pośladkach.
- Weź te ręce.-powiedziałam.
- Wiesz jak chcesz możemy iść do mojego pokoju zabawimy się trochę.-już chciałam mu odpowiedzieć kiedy uratował mnie Bartek.
- Odbijany.-powiedział.Nie chciał mnie puścić,ale wyrwałam się i podeszłam do Bartka.I z głośników poleciała piosenka na której tańczyliśmy razem na studniówce.
Objęłam go rękoma wokół szyi,a on złapał mnie za biodra.Kołysaliśmy się w rytm muzyki,a on na dodatek szeptał mi tekst piosenki do ucha,jego głos drażnił moje całe ciało.Spojrzałam w jego oczy,zaczął przybliżać swoją twarz do mojej,ale niestety taką chwilę przerwał nam Damian.
- Odbijany......
 
 
 
I jak wam się podoba,Bartek zerwał z Anką postawił sobie cel,teraz tylko czekać aż go osiągnie.Dziękuję wam za wszystkie komentarze.
Strasznie się cieszę bo za dwa dni zaczyna się Memoriał Huberta Jerzego Wagnera.Będę mocno naszym dopingowała,widać że jesteśmy w niezłej formie pokonaliśmy w drugim meczu sparingowym Niemców :)
Następny w sobotę.
Pozdrawiam Aga

 


 



wtorek, 12 sierpnia 2014

Rozdział 7:

Wreszcie po moich modlitwach dojechaliśmy do tego zoo.Wysiadłam z samochodu i nie czułam się za dobrze,ale jako to mówią robię dobrą minę do złej gry.Kupiliśmy bilety i weszliśmy zwiedzać.Maja była zachwycona,a ja z panem Adamem szliśmy z tyłu strasznie się w lecząc.Kiedy doszliśmy do budynku,gdzie znajdowały się tarantule i różne odmiany pająków zrezygnowałam i usiadłam na ławce.
- Ja na was poczekam.-powiedziałam.
- Dalej się boisz pająków?-zapytał Bartek.
- Tak i nie wejdę tam,więc lećcie a ja czekam.-jednak nie zostałam sama Bartek stwierdził że też nie wejdzie.
- Lena dobrze się czujesz?-zapytał patrząc na mnie.
- Wiesz nigdy człowiek nie czuje się dobrze,skoro wypiłam dużo i dziś jest tak słoneczny dzień.-zaśmiałam się.
- Może my wrócimy wcześniej do domu,a oni niech zostaną?-zapytał.
- Nie spoko wytrzymam najwyżej padnę tutaj i zabiorą mnie do szpitala.-uśmiechnęłam się.
- Chyba psychiatrycznego.-powiedział,a ja wkurzona zaczęłam go gonić.Ganialiśmy się jak dzieci i w pewnym momencie Bartek nie zauważył fontanny i do niej wpadł a pech chciał że zdążył mnie za sobą pociągnąć.Nic nie mówiliśmy tylko się śmialiśmy,i nagle nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać.Czułam jego oddech na moich ustach kiedy:
- Dlaczego siedzicie w wodzie?-zapytała Maja.Szybko wstałam i wyszłam z niej.
- Nie siedzimy tylko wpadliśmy,bo goniłam tatę.Chodźmy wyschniemy po drodze.-powiedziałam i poszliśmy dalej zwiedzać,od tego momentu unikałam Bartka.Kocham go,ale nie chcę rozbijać jego związku z Anką.
- Mamusiu kupisz mi pamiątkę?-zapytała mnie Majka.
- Tak wybierz sobie.-wybrała sobie wielkiego misia.Już miałam płacić kiedy Bartek był szybszy.
- Reszty nie trzeba.-powiedział,schowałam pieniądze i poszliśmy do samochodu.Teraz Maja zdecydowała wrócić z nami.Dziękowałam za to bo nie chciałam teraz z nim być sam na sam.Całą drogę patrzyłam w szybę,wiedziałam że powinniśmy o tym pogadać co się stało,a tak na prawdę co mogło się stać.Po 3 godzinach jesteśmy w Nysie.Wyszłam z samochodu i poszłam od razu do pokoju położyć się.Nie minęło 10 minut a ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę.-powiedziałam a do środka wszedł Kuba.
- Cześć mogę na chwilę?-zapytał.
- Jasne a co się stało?-zapytałam.
- Czy tu kochasz Bartka?-zatkało mnie.
- Bartek ma narzeczoną.-powiedziałam.
- Ale można kochać jak ma narzeczoną,więc jak jest?
- Nie Kubuś,nie kocham.-skłamałam.
- To szkoda bo wolałbym ciebie w rodzinie niż Ankę,przyjdź na kolację mama woła.-wstał i wyszedł.Odechciało mi się tej kolacji,nie zeszłam.Wyjrzałam przez okno i na podjeździe znalazł się samochód Anki.Aha czyli wróciła królowa śniegu,nie chciałam się już z nią widzieć.Nagle do pokoju wpadła Maja.
- Mamo zobacz co Ania mi kupiła.-powiedziała i pokazała torby z ubraniami i to te najdroższe widziałam na ceny przyklejone.
- Ale ty tego nie możesz wziąć.-od razu powiedziałam.
- Niby dlaczego?-zapytała.
- Dlatego że to jest strasznie drogie i nie weźmiesz tego.
- Weź przestań kupiłam jej kilka ciuchów,niech ma.-do pokoju weszła Anka.
- Widzisz mamo Ania mi  pozwoliła.-powiedziała i pobiegła na dół.
- Po co jej to kupiłaś?-zapytałam wkurzona.
- Bo ty nigdy z tą swoją pracą byś jej tego nie kupiła.-zaśmiała się.
- Nie obrażaj mnie rozumiesz nie masz do tego prawa.
- Wiesz Maja dostanie zaraz jeszcze jeden prezent.-powiedziała i poszła na dół i ja szybko tam zeszłam.Ania nic nie mówiąc podała jej kopertę.
- Wow mamo zobacz mam bilet do Hiszpanii.-krzyknęła Maja,zawsze chciała tam polecieć.
- Podoba się prezent,lecimy tam za trzy dni.-powiedziała Anka.Zrobiło mi się strasznie przykro bo to ja chciałam zrobić jej taki prezent teraz specjalnie wzięłam urlop,pieniądze zbierałam przez cały rok.
- Ale fajnie,mamo mogę polecieć?-zapytała mnie.
- Skarbie,ale.....-przerwała mi.
- Proszę.-spojrzała na mnie,i się złamałam a tak tego nie chciałam.
- Możesz,to my Maja musimy wracać skoro macie lecieć to musisz się spakować.-powiedziałam.-Idź na górę po rzeczy pojedziemy do domu.
- Odwiozę was.-powiedział Bartek.Wyszliśmy na zewnątrz i czekaliśmy na Maję.
- Dlaczego mi o tym nie powiedziałeś?-zapytałam.
- Chciałem zrobić jej niespodziankę.-powiedział.
- A te wszystkie ciuchy?
- No poprosiłem Anię ale tylko po to by była szczęśliwa.
- Uważasz że nie mam z czego jej takich wakacji kupić,z czego jej ciuchów kupić,więc ja ci powiem że to ostatni taki "prezent" dla Majki,rozumiesz?-krzyknęłam.
- Mogę wiedzieć dlaczego krzyczysz?-sam krzyknął.
- Bo widzę co wy robicie,nie jestem biedna,potrafię utrzymać wszystko.Radziłam sobie przez 7 lat i nagle nie potrafię?
- Lena to nie tak,ja chcę trochę się Mai zrekompensować.
- Bartek ale nie chcę żeby to było takie coś,ona przez ostatni czas strasznie dużo dostaje a ja tego nie chcę.-powiedziałam i wsiadłam do samochodu bo Maja wyszła z domu.-pojechaliśmy do Katowic,większość drogi gadała mała z Bartkiem to znaczy całą drogę i co mój urlop się tylko zmarnował.Chciało mi się strasznie płakać.Po 4 godzinach jesteśmy na miejscu.Poleciłam ją spakować bo Bartek powiedział że pojadą od razu z Nysy.Spakowałam szybko rzeczy,i zeszłam na dół.
- Maja proszę na siebie uważać.-powiedziałam i ją przytuliłam.
- Tak będę,ale się cieszę.-pisnęła zadowolona.Pożegnałyśmy się i pojechali a ja zaczęłam płakać.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Rano obudził mnie budzik,wczoraj dostałam sms'a że dojechali do Nysy,a już jutro wylatują.Poszłam się ubrać.


I poszłam do pracy,nawet że wzięłam urlop.Weszłam do środka i poszłam się przebrać.
- Lena a co ty tu robisz?-zapytała Pola.
- Wróciłam,dużo dziś ludzi?-zapytałam powstrzymując się od płaczu.
- Co się stało Lenka?-zapytała Iza.I się rozkleiłam opowiedziałam im co się działo w Nysie że wszystko było pięknie,dopóki nie przyjechała Anka.
- A na do dodatek zrobiło mi się smutno kiedy powiedziała mi że ja Mai nigdy nie zapewnię takich wakacji,ciuchów.
- Nie płacz,widać ze ona przekonała do siebie Majkę pieniędzmi a małej to nie przeszkadza.
- No bo wiecznie ją uczyłam że nie zawsze można wszystko dostać.-powiedziałam.
- Nie przejmuj się,ty masz asa w kieszeni bo nie będzie teraz Bartka trochę widziała bo za chwilę jedzie do Spały.Tydzień wakacji i ty możesz zawsze wszystko od nowa ją nauczyć,a my ci w tym pomożemy.-przytuliły mnie i jak nie kochać takich przyjaciółek.
Tydzień później:
To chyba był najgorszy dla mnie tydzień,w ogóle nie mogłam się do nich dodzwonić,a jak już się dodzwoniłam to Maja powiedział tylko że jest fajnie i rozłączała połączenie.Dziś mają wrócić o 18:00,jest 17:00 czekam na nich.Wreszcie usłyszałam dzwonek do drzwi,ucieszyłam się że to oni,ale przeraziłam się na widok Mai.
- Co się stało?-zapytałam.
- Co masz na myśli?-pytała Anka  durnym uśmiechem.
- Dlaczego Maja ma blond włosy.-krzyknęłam.
- A mamo bo Ania mi pozwoliła przefarbować chciałyśmy być takie same.-powiedziała do mnie Maja.
- Ale do cholery ja ci nie pozwoliłam,do pokoju już.-krzyknęłam do niej,obrażona poszła.-Bartek ja mam tego dosyć,jakim prawem ona to zrobiła,miałeś ją pilnować.
- Lena to jej zejdzie bo to jest na 2 tygodnie kolor,a tak prosiła.-powiedział.
- Ja cię też o coś prosiłam.
- Dobra Bartek jedźmy bo jestem zmęczona.-pożegnał się ze mną i poszli,a ja udałam się do pokoju Mai.
- Zawiodłam się na tobie.-powiedziałam.
- Ty się zawiodłaś to a się zwiodłam,cały czas mnie kłamałaś,że tata mieszka daleko ze nie może przyjeżdżać,ciągle krzyczysz na tatę i Anię.
- Maja teraz to ty mnie posłuchasz,nie miałaś prawa farbować włosów,pamiętasz jak mnie kiedyś pytałaś co ci powiedziałam,że nie a nie to znaczy nie.-krzyknęłam.
- Chciałam wyglądać jak Ania.-powiedziała.
- Nie poznaje cię.-szepnęłam.
- Mamo bo ty na nic mi nie pozwalasz,jesteś najgorsza mamą na świecie.-zabolało.
- Niestety taką masz i tego nie zmienisz.-powiedziałam i wyszłam,ale usłyszałam jeszcze.
- Wolałabym żeby Ania była moja mamą.-i się rozryczałam to już za dużo o dla mnie,płakałam w salonie całą noc,to boli cholernie boli......




I już jestem :D
Dziś jeden z krótszych,ale obiecuję poprawę,następny w czwartek i będzie długi.Widać że Anka użyła wspaniałą taktykę żeby przekonać do siebie Maję,czy Lena sobie poradzi????
Zachęcam do komentowania i widzimy się w czwartek.
Pozdrawiam Aga


sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 6:

- Bartek a gdzie Ania?-zapytałam,no dobra z grzeczności.
- Ona jest już w Nysie,bo od razu od koleżanki pojechała.Oj chyba zmęczona zasnęła.-spojrzał w lusterko.-Zajedziemy jeszcze do Bełchatowa bo zapomniałem wziąć walizki.-zaśmiałam się-No co śpieszyłem się.
- Przepraszam cię.-powiedziałam.
- Za co?-spytał zdziwiony.
- Pewnie miałeś nie miłą wymianę zdań z Anią przeze mnie,gdy dowiedziała się o Mai.
- Nie nawet nie tak bardzo,ale lekko nie było,Lena powiedz mi jak sobie radziłaś przez te lata?
- Łatwo nie było w pewnych momentach nie potrafiłam zastąpić jej taty,z dnia na dzień przeklinałam na siebie że nic ci nie powiedziałam.
- Wiem zachowałem się w stosunku do ciebie nie fer,przepraszam.-złapał mnie za dłoń,a mnie przeszły po ciele ciarki.Później podjechaliśmy pod jego blok,on poszedł po walizkę,a później to już na Nysę.Wreszcie koło 16:00 byliśmy pod domem państwa Kurek,dom był tak sam jak lata temu.
- Maja budzimy się.-powiedziałam.
- Już jesteśmy?-zapytała przecierając zaspane oczka.
- Tak,wysiadaj.-powiedziałam i sama wysiadłam.Kiedy w drzwiach pojawili się rodzice Bartka,to Maja schowała się za mną.
- Lenka jak ja cię dawno nie widziałam.-przytuliła mnie pani Iwona,co później uczynił pan Adam.
- Mamo,tato poznajcie waszą wnuczkę Maję.-powiedział Bartek.
- O boże-szepnęła jego mama i spojrzała na mnie a ja lekko się uśmiechnęłam.-Miło mi cię poznać,mam nadzieję że będę dobrą babcią.-zaśmiała się.
- No a ja dziadkiem.-dołączył się pan Kurek.
- Lena.-krzyknął brat Bartka,Kuba.Jak on wyrósł.
- Cześć urwisie,boże jak ty wyrosłeś.-przytuliłam go bardzo mocno.
- Cześć Kuba jestem.-wystawił rękę do Mai.
- Maja,mamo mogę iść się pobawić z Kubą?-zapytała.
- No jak Kuba chce się z tobą bawić.-nie trzeba było dwa razy powtarzać od razu pobiegli do ogrodu,gdzie także udałam się ja z panią Iwoną,po drodze przywitałam się z Anią,nie chciałam robić scen.
- Nic się tutaj nie zmieniło.-powiedziałam siadając na huśtawce ogrodowej.
- No nic tylko my coraz starsi.Lenko przepraszam ze pytam czy tamtego dnia jak wybiegłaś od nas to....-przerwałam jej.
- Tak,chciałam powiedzieć Bartkowi o ciąży,ale jak powiedział mi że przenosi się do Kędzierzyna to nie wytrzymałam.Przepraszam że okłamywałam was.
- Przestań,miałaś prawo tak zareagować.Ja nie mam żalu.-przytuliła mnie.
- Jak ja za panią tęskniłam.-powiedziałam i obie się rozryczałyśmy.
- A co się tu stało?-do ogrodu wszedł pan Adam,a za nim Bartek i Anka.
- Nic tak sobie gadamy.-uśmiechnęła się pani Iwona.-Chodź Lenka pokaże wam pokój.-pociągnęła mnie za rękę.Weszłyśmy na piętro po schodach,nic się tutaj też nie zmieniło.Pokazała mi pokój i przeprosiła i poszła otworzyć drzwi.Rozglądnęłam się po pokoju i mój wzrok zatrzymał się na moim i Bartka zdjęciu.Pamiętam to jak dziś,siedzieliśmy w jego pokoju kiedy wparowała jego ciocia i podała mi Kubusia i kazała się uśmiechnąć.Zaraz obok było zdjęcie ze studniówki,nawet z naszej szalonej sesji z przyjaciółmi na zakończenie liceum.Po moim policzku spadła pojedyncza łza.
- Można.-do pokoju wpadł Bartek,wytarłam szybko łzy i uśmiechnęłam się.
- Coś się stało?
- Przyniosłem wam walizki.Czemu płaczesz?-zapytał.
- Nie płacze tylko mam lekki katar,Bartek zostaniesz z Mają?-zapytałam.
- Tak a gdzieś idziesz?
- Chciałam się przejść.-zgodził się więc pognałam do mojego ulubionego parku.Jak mi tej Nysy brakowało.Siedziałam tak do wieczora kiedy postanowiłam wracać,ktoś mnie zaczepił.
- Lena?-odwróciłam głowę i zobaczyłam Kacpra.Podkochiwał się we mnie,ale ja wybrałam Bartka.
- Kacper,o mamo jak ty się zmieniłeś.-podeszłam do niego i się przytuliłam.
- Ty też ale oczywiście dalej piękna.Co ty robisz w Nysie z tego co wiem to mieszkasz teraz w Katowicach.
- Tak,ale przyjechałam w odwiedziny.-zaśmiałam się.
- Odprowadzić cię?-zapytał.
- Jasne.-rozmawialiśmy o wszystkim,po 15 minutach stanęliśmy pod domem państwa Kurek.
- No tak przyjechałaś odwiedzić teściów?-zaśmiał się pokazując na dom.
- Nie to bardziej skomplikowana sprawa,mam nadzieję że jeszcze się spotkamy.-powiedziałam.
- Tak,daj mi swój numer.-wymieniliśmy się numerami i później weszłam do domu.
Oczami Bartka:
Lena wyszła jakieś 4 godziny temu,trochę się zmartwiłem pomyślałem że po nią wyjdę,przechodząc koło okna zobaczyłem ją jak rozmawia z jakiś chłopakiem.Jak się dobrze przypatrzyłem to poznałem Kacpra,całe liceum chciał mi odbić Lenę,ale ona wybrała mnie.Poczułem pewną zazdrość,w ogóle ostatnio mało interesuję się Anią,moją głowę zaprząta teraz Lena z Mają.
- Tatusiu poczytasz mi bajkę?-z rozmyśleń wyrwała mnie Maja.
- Tak chodź.-chwyciłem ją za rękę i poszliśmy do pokoju.
Oczami Leny:
- O Lenka już jesteś.-uśmiechnął się pan Adam.
- Tak troszkę się zasiedziałam.
- Jesteś głodna?-zapytał,kiwnęłam głową.Powiedział że mam iść do kuchni i jest cała do mojej dyspozycji.Kiedy tak już sobie jadłam do środka wszedł Bartek.
- Maja już śpi.-powiedział trochę wkurzony.
- To dobrze,coś się stało?-zapytałam.
- Nic co miało się stać,czemu nie było cię tak długo?
- Byłam w parku i spotkałam Kacpra i ....-przerwał mi.
- Kacpra jak miło.-zaśmiał się,czułam się jak na jakimś przesłuchaniu.
- O przepraszam że z nim gadałam.To że pokłóciłeś się z Anką nie daje ci prawa wyżywania się na mnie.-powiedziałam i chciałam wyjść,ale on złapał mnie za rękę.
- Przepraszam,nie pokłóciłem się z nią tylko długo cię nie było i się martwiliśmy o ciebie.-powiedział,choć miałam wrażenie że chciał co innego powiedzieć.
- Dobranoc Bartek-powiedziałam i poszłam do łazienki wziąć prysznic i później położyłam się koło Mai i zasnęłam.
Rano obudziłam się sama w łóżku,czyli Maja już nie spała.Poszłam do łazienki i się ubrałam.
 
Ogarnięta zeszłam na dół i zobaczyłam że jedzą śniadanie.
- Dzień dobry-powiedziałam.
- Dzień dobry,siadaj i jedz.-zaśmiał się pan Adam.
- Nie dziadku,mama nie jada śniadań.-powiedziała Maja.
- Czemu?-zapytała teraz mama Bartka.
- Bo mówi że musi dbać o linię,bo nikt jej nie będzie chciał.-powiedziała.
- Majka.-zaśmiałam się.- Nie dziękuję,nie jestem głodna.-powiedziałam.
- Dziś robimy grilla i będzie niezła zabawa.-powiedział Kuba i poleciał z Mają do ogrodu się bawić.
- Tak ja pójdę do sklepu bo kupić rzeczy na grilla trzeba.-od stołu wstał pan Adam.
- To może ja pójdę z panem?-zapytałam
- Przyda się pomoc.-wyszliśmy z domu i przez kilka minut szliśmy w ciszy.
- Panie Adamie ja chciałam przerosić za swoje zachowanie.-powiedziałam w końcu.
- Wiesz miałaś prawo,jak później Bartek nam powiedział dlaczego się rozstaliście to miałem do niego żal,źle cię potraktował.
- Ale ja go nie lepiej.
- Posłuchaj sprawiłaś mi radość że mam wnuczkę,bo Ania stwierdziła że ona dzieci nie chce i byłem przekonany że już takiej chwili nie doczekam.Może to głupie ale nie lubię jej.-zaśmiał się.
- Dlaczego?
- Nie pracuje,żyje z pieniędzy Bartka,wiele razy mu chciałem przemówić do rozsądku,ale się uparł.Wydaje jego oszczędności,gdybyś ty widziała ile ona tu toreb przyniosła z zakupów z koleżankami.A czasami jest taka niemiła dla Kubusia.Siedzi tylko i maluje paznokcie.
- Wie pan zauważyłam jaka ona jest bo nie raz dała mi popalić.--opowiedziałam mu o sytuacjach jakie mnie spotkały z Anką w roli głównej.Doszliśmy do sklepu i kupiliśmy co trzeba a nawet więcej.
- To jak dzieci pójdą spać,zrelaksujemy się i odprężymy.-powiedział pan Adam wkładając do koszyka trzy butelki 0,7 Finlandii,zaśmiałam się.Później wróciliśmy obładowani zakupami do domu.
- Adma mogę wiedzieć co to jest?-zapytała pani Iwona patrząc na męża.
- Oj kochanie,trzeba się w wakacje zrelaksować.-do kuchni wpadła Maja.
- Mogę też tą wodę się napić?-spytała pokazując na Finlandię.Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Wiesz wnusiu może lepiej soczku się napij,mam taki dobry porzeczkowy.-nalał jej,a pani Iwona wyciągnęła z szafki ciastka.Podała jej pudełko.
- Mamusiu nie ma tu orzechów?-zapytała pokazując mi pudełko.
- Nie skarbie,możesz zjeść.-poleciała,a jego rodzice spojrzeli na nie.-Maja ma uczulenie na orzechy.
- To dobrze że mi powiedziałaś,schowam czekolady z orzechami.-powiedział tata Bartka.
O 17:00 poszliśmy rozpalać grilla.Pomogłam pani Iwonie w wnoszeniu jedzenia,a Anka siedziała i malowała paznokcie.Lena spokojnie nie zwracaj na nią uwagi.
- To zaczynamy.-w ręce klasną Kuba z Mają.Cieszę się ze tak dobrze się bawią ze sobą,chodź co się dziwić są prawie w podobnym wieku,dziś na przykład Maja poprosiła by mogła spać w pokoju Kuby,miał drugie łóżko w pokoju więc się zgodziłam.O 21:00 już mogliśmy spokojnie otworzyć pierwszą butelkę,bo dzieciaki poszły spać.Ania z Bartkiem tez gdzieś zniknęli.Najwięcej to piłam ja z panem Adamem.Wódka kończyła się bardzo szybko.Po drugiej butelce już nie wiedziałam co się dzieje.
- Lenka,wiesz co zacznij walczyć o mojego syna bo ja tamtej już znieść nie mogę.
- Żeby to było takie proste.-powiedziałam.
- Jutro jedziemy do zoo ja chcę zobaczyć lwa.-pani Iwona zaśmiała się,była trzeźwa bo jak to powiedziała że musi pilnować męża.-Zaśpiewajmy.-wstał i zaczął tańczyć na środku ogrodu.Nie wiem która była godzina,ale w pewnym momencie do ogrodu wszedł Bartek.
- No to nieźle zabalowaliście.-zaśmiał się.Mama Bartka zgarnęła męża do domu,a ja dalej tańczyłam.-Lenka chodź do domu.-podszedł do mnie.
- Nie mam siły,zanieś mnie.-zaśmiałam się.
Oczami Bartka:
- Lenka chodź do domu.-podszedłem do niej.
- Nie mam siły,zanieś mnie.-zaśmiała się.Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju.Kiedy położyłem ją na łóżku,nie wiem co mną kierowało pocałowałem ją,a ona odwzajemniła pocałunek.
- Kocham cię Bartek.-szepnęła.Znowu ją pocałowałem,nawet nie czułem że właśnie zdradzam Anię,która jest za ścianą.Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie,a ona momentalnie zasnęła.Jeszcze chwilkę na nią popatrzyłem i sam poszedłem spać,po tak długim czasie mogłem znowu poczuć smak jej cudownych ust.
Oczami skacowanej Leny:
Rano obudziło mnie słońce wdzierające się do mojego pokoju.Głowę miałam tak ciężką,więcej nie piję.Tak sobie mogę mówić ale i tak pewnie to nie jest mój ostatni raz.Z ledwością wstałam i podążyłam do łazienki.Wystraszyłam się swojego odbicia.
- No Lena zaszalałaś.-powiedziałam i wzięłam długi zimny prysznic.Później się ubrałam.
 
I zeszłam na dół do kuchni.
- Dzień dobry.-powiedziałam,a Bartek i pani Iwona się zaśmiali.
- No patrz Adam jak ją urządziłeś.-klepnęła swojego męża w ramie,ale on wcale lepiej nie wyglądał.
- Mamo babcia powiedziała ze jedziemy dziś do zoo bo tak wczoraj dziadek powiedział.-powiedziała do mnie Maja.
- Dziś?-jęknęłam co znowu wywołało śmiech u pozostałych.
- Tak,ale Lenka my damy radę nie?-spojrzał na mnie pan Adam,a ja kiwnęłam głową.
- A gdzie Ania?-znowu zapytałam z grzeczności.
- Pojechała do przyjaciółki.-powiedział Bartek.Przed naszą wycieczką wypiłam 4 duże kawy,a do samochodu wzięłam 2 butelki wody i udaliśmy się do tego zoo.Ja pojechałam z Bartkiem,a Maja z Kubą i dziadkami.
- Jak tam?-zapytał.
- Źle,więcej nie piję.-jęknęłam,ta jasne.
- Pamiętasz coś z wczoraj?-zapytał.
- Po otworzeniu trzeciej butelki to nie,ale nie narobiłam jakiegoś wstydu?-zapytałam.
- Nie spokojnie,ale zażądałaś żebym cię do pokoju zaniósł.
- O boże przepraszam cię.
- Spokojnie nic się nie stało,dobra za godzinę będziemy.-powiedział a ja błagałam żeby ta godzina szybko minęła bo już nie mogę wytrzymać nie dość że upał to jeszcze miałam dziwne uczucie jakby się coś w nocy wydarzyło.....





I jest kolejny,mam nadzieję że wam się spodoba.
Czy Bartek powie Lenie o pocałunku????
Następny jak mówiłam we wtorek,żegnam was.I dziękuję za komentarze.
Pozdrawiam Aga
 
 

piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział 5:

Wiedziałam,że tak będzie,odkąd Bartek dowiedział się o Mai zainteresowały się mną całe medialne hieny.Codziennie czytam o sobie jaka jestem zła że tyle lat ukrywałam przed nim fakt o ojcostwie.Najlepsza akcja była wtedy kiedy przyszła do mnie ta cała Anka.Zaczęła mi wytykać że ja jej Bartka nie odbiorę,że ona zrobi wszystko żeby zabrano mi prawa do Mai,ale zbytnio jej nie słuchałam.Od czasu ucieczki Maja jest dla mnie strasznie opryskliwa.Dużo czasu spędza z Bartkiem i Anką,praktycznie każdą wolną chwilę.Mam wrażenie że ja poszłam w odstawkę.
- Maja pośpiesz się bo spóźnimy się do szkoły.-powiedziałam zakładając buty.Nadszedł wielki dzień mamy i taty w szkole.
- Ale mamo nie musisz iść.-podeszła do mnie.
- No jak to nie,przecież muszą być rodzice.-zaśmiałam się.
- Mamo ale przecież idzie tata.-powiedziała.
- Z tego co wiem to mama też ma być.-popatrzyłam na nią.
- Ania chciała iść bo nigdy nie była na takiej imprezie,więc pomyślałam że pójdę z tatą i Anią.Ty możesz iść do pracy-uśmiechnęła się i ubrała buty.Usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Cześć Maja jest gotowa?-zapytał Bartek.
- Tak,idźcie bo się spóźnicie.-szepnęłam powstrzymując łzy.
- No to pa mamo,mogę dziś spać u taty?-zapytała.
- Ale jak to w Bełchatowie?
- No akurat mam wolne cały weekend i pomyślałem żeby ją zabrać jak się oczywiście zgodzisz?-zapytał.
- Jasne,to trzeba spakować ci ubrania.-powiedziałam do Mai.
- Spokojnie już spakowałam,chodź tato bo się spóźnimy a Ania czeka w aucie.-pociągnęła go za rękę.Wyszli a ja zaczęłam płakać,z rozmazanym makijażem podążyłam do pracy.Gdy tylko weszłam wszyscy byli w szoku.
- Lena przecież miałaś być w szkole.-powiedziała do mnie Pola.Znowu wybuchłam płaczem i poszłam do szatni.
- Ej Lenka co się stało?-zapytała mnie Iza.
- Maja powiedziała że woli iść do szkoły z Bartkiem i Anką,a ja mogę iść do pracy.-powiedziałam.
- Nie płacz skarbie.-przytuliły mnie.
- Ale wiesz jak się poczułam,jak ta najgorsza.-powiedziałam.
- Już spokojnie.Przebieraj się.-około 15:00 do knajpki wszedł Bartek z Mają i niestety Anką.
- O już się skończyło?-zapytałam.
- Tak mamusiu wiesz jak było fajnie,mam dla ciebie prezent.-podała mi piękną laurkę i drzewko szczęścia.

- Dziękuję żabko.-dałam jej buziaka.
- No to my będziemy jechać.-powiedział Bartek.
- A właśnie Bartek,mała ma uczulenie na orzechy,proszę żebyś jej pilnował bo ona dobrze o tym wie że nie może a podjada.-powiedziałam.
- Jasne nie musisz się niczym martwić,przywiozę ją w niedzielę wieczorem.-uśmiechnął się do mnie jak on potrafi,nawet nie zwracał uwagi że jest tu jego narzeczona.
- Bartek śpieszymy się bo muszę jeszcze do galerii pojechać na zakupy.-powiedziała wkurzona Anka.
- A tak już jedziemy,to trzymaj się-powiedział.
- Masz być żabko grzeczna bo jak tata mi powie że coś narozrabiałaś to będzie kara.powiedziałam i ją przytuliłam.
- Obiecuję.Pa.-powiedziała i wyszli.
- No widzę że Bartek cię podrywa.-powiedziała Pola.
- Mnie przestań.-powiedziałam teraz ja.
- No nie widzisz tego jak się do ciebie szczerzy.-klępa mnie w ramię.
- Pracuj a nie gadaj,a teraz właśnie dziewczyny dziś u mnie nocowanie.-krzyknęłam i poszłam do Witka,zapewne tam znajdę Ulę.
- O Lena coś się stało?-zapytała Ula.
- Ja właśnie do ciebie Ula dziś u mnie nocowanie i chcę cię widzieć.-zaśmiałam się.
- Będę obiecuję.-powiedział.Z pracy wyszłam około 19:00,dziewczyny razem ze mną,poszłyśmy więc do sklepu kupić wina i jakieś przekąski i w domu zaczęłyśmy zabawę.
Rano obudziło mnie dźwięk tłuczonego szkła.Zerwałam się na równe nogi i w kuchni zobaczyłam Polę.
- Wiedziałam,że to ty.-zaśmiałam się.
- Oj tam,Ula poszła już do domu bo rodzice Witka przyjechali.
- No to trochę się zdziwią jak synowa na kacu przyjdzie.-zaśmiałam się a do kuchni weszła Iza.
- Dajcie mi wody,ostatni raz z wami tak piję.-powiedziała.
- Ostatni miał być miesiąc temu.-zauważyłam.
- Oj cicho siedź,dobra ja idę się ogarnąć i lecę bo umówiłam się na randkę.-powiedziała,a ja zakrztusiłam się wodą.
- Na co się umówiłaś?
- Na randkę,jak coś z tego wyjdzie to przedstawię was sobie.-powiedziała i poleciała do łazienki.
- My chyba nigdy miłości nie znajdziemy.-powiedziałam do Poli.
- Ty miłość już masz,to raczej ja nie znajdę.
- Jaką miłość niby mam?-zapytałam.
- Lenka myślisz że nie widzę że czujesz do niego dalej to samo,nawet gdy cię tak skrzywdził,mogę się założyć że gdyby nie było całej tej Anki to zadziałałabyś,chociaż Bartek sam zaczął działać.-zaśmiała się.
- Przestań,idziemy na zakupy?
- Idziemy.-o 12:00 poleciałyśmy do galerii,wiele kasy tam zostawiłam ale raz mogę sobie przecież pozwolić na większe zakupy,cały dzień spędziłyśmy w galerii.
Następnego dnia od rana siedzę w pracy.Straszne urwanie głowy,co wychodzi jeden klient to wchodzi drugi.Urwałam się około 16:00 żeby zrobić kolację dla Mai,znaczy Bartka też zaproszę,ale nic sobie nie myślcie to będzie tylko koleżeńska kolacja.Dzwonek zadzwoniło o 19:20.Poszłam otworzyć.
- Cześć mamo.-przytuliła się do mnie Maja.
- Cześć wiesz jak się stęskniłam za tobą.-zaśmiałam się.-Idź do kuchni tam czeka kolacja.-powiedziałam a ona wręcz poleciała.-Grzeczna była?-zapytałam Bartka.
- Tak,z nią człowiek się nie nudzi.-zaśmiał się.
- Sam przyjechałeś?-zapytałam.
- Tak bo Ania pojechała na zakupy z koleżankami.
- To może zjesz kolacje?
- No nie wiem,powinienem już wracać.-chciał się wycofać.
- To użyję swojej tajnej broni.Maju,powiedz tacie żeby został na kolacji.-a mała wręcz szybko przybiegła i pociągnęła go za rękę.
- Masz tą tajną broń.-zaśmiał się.Weszliśmy do kuchni i każdemu nałożyła porcję pysznego spaghetti.Później jeszcze Maja zaciągnęła Bartka do pokoju.Spojrzałam na zegarek 23:00,poszłam do pokoju Mai zobaczyć co robią.Weszłam po cichu i zobaczyłam jak Bartek z małą śpią na łóżku z książką w ręku.Uśmiechnęłam się na ten widok.
- Bartek.-szepnęłam,a on się zerwał.
- Co się stało?
- Zasnąłeś z Mają.-zaśmiałam się.On delikatnie wstał i wyszliśmy z pokoju.
- Ja się będę zbierał.-powiedział.
- To może zostań na noc,będę spokojniejsza że nie jechałeś nocą.-powiedziałam patrząc mu w oczy.
- Nie mogę rano mam trening i sama rozumiesz,a mam sprawę bo chciałem Maję przedstawić rodzicom i może pojechalibyście ze mną do Nysy w piątek?-zapytał.
- Nie wiem czy to dobry pomysł,w końcu mogą być na mnie źli i....-przerwał mi.
- Przestań oni na ciebie źli,na ciebie nie można się gniewać.-zaśmiał się.-Dobra lecę,to do piątku.-powiedział i pocałował mnie w policzek,czym mnie zaskoczył.
- Daj znać jak dojedziesz.-powiedziałam i on wyszedł.Moje serce zaczęło pracować strasznie szybko,a w brzuchu miałam pełno motyli.Nie Lena,nie możesz tak,uczucie nie powinno do ciebie wrócić.No i cholera wpadłam znów to uczucie jak osiem lat temu.
Dziś była impreza szkolna,było cudownie,wszyscy tańczyli,śpiewali.W pewnym momencie podszedł do mnie Bartek.
- Lena mogę cię na chwilę porwać?-zapytał patrząc w moje oczy,rozpływałam się w nich.
- Tak,ale nic mi nie zrobisz?-zaśmiałam się.
- Obiecuję.-przeprosiłam koleżanki i wyszłam z nim na zewnątrz.
- No wiec co się stało?-zapytałam kiedy od dłuższej chwili nic nie mówił.
- Bo ja...nie już nic wracajmy.-jąkał się i odwrócił się,ale szybko złapałam go za rękę.
- Bartek no powiedz mi proszę.-uśmiechnęłam się.
- No bo ja...to znaczy Lena bo,ja cię...nie to głupie.
- Bartek.-krzyknęłam bo chciałam to usłyszeć z jego ust.
- Kocham cię.-szepnął,a w moim brzuchu pojawiło się stado motyli,a moje serce strasznie szybko biło,nic nie odpowiedziałam tylko wspięłam się na palce i bardzo namiętnie go pocałowałam.
- Ja ciebie też.-powiedziałam kiedy się od niego oderwałam.

To było takie cudowne,wtedy tak się jąkał,ale sama nie byłam lepsza przez całe gimnazjum.Jak chciałam się go o coś spytać to od razu rezygnowałam bo nie miałam odwagi.W liceum wszystko się zmieniło,zaczęłam bardziej się udzielać i tak jakoś się potoczyło że w końcu w drugiej klasie jak wspomniałam powiedział mi o swoich uczuciach.Z uśmiechem na ustach zasnęłam.
Tydzień minął bardzo szybko nim się spostrzegłam to zrobił się piątek co dla Mai oznacza zakończenie roku szkolnego.Bardzo się cieszyła że Bartek znalazł czas i powiedział że przyjedzie.
- Maja szybko ubieraj się bo się spóźnisz i nie dostaniesz świadectwa.-powiedziałam poganiając córkę.
- Mamo beze mnie nie zaczną bo ja mówię wierszyk.-powiedziała,sama poleciłam się szybko ubrać.

O 8:30 usłyszałam dzwonek,to był Bartek dziwnie że był sam.
- Gotowe?-zapytał.
- Tak,Maja idziesz?-krzyknęłam.
- Tata.-powiedziała i mocno go przytuliła.
- Też za tobą tęskniłem.To lecimy.-poszliśmy do szkoły i zaczęła się impreza.Byłam dumna z Mai,wychodziła po wiele nagród,no ma to po mamusiu.Po zakończeniu poszliśmy do mieszkania po nasze rzeczy,jedziemy z Bartkiem do Nysy.Ciężko mi będzie spojrzeć im w oczy ale w końcu kiedyś musiał nadejść ten czas......






I jak wam się podoba???
Mam małe ogłoszenie,jutro pojawi się kolejny rozdział ze względu ze w niedziele jadę do babci która niedawno przeszła zabieg i wracam we wtorek i tego dna wstawię kolejny :D
Dziękuję za wszystkie komentarze.
Pozdrawiam Aga